ŚWIETNIE…

… takim słowem mogę podsumować moje dzisiejsze, ponad 5 – godzinne kolędowanie. Trafiłem rewelacyjnie. Nowe osiedle – z serii tych, gdzie bramki i kody na każdym kroku strzegą tutejszych nawet przed tutejszymi. Monitoring, dzwonki, alarmy. I oczywiście to, co w tym wszystkim najważniejsze – piękne rodziny.

Większość to młode małżeństwa. Z dziećmi lub jeszcze bez. Ludzie na co dzień zapracowani, którzy jednak – siadając z księdzem do stołu – nie patrzą na zegarek. Ileż miałem dziś propozycji napicia się wspólnie herbaty?

Kiedy jako nastolatek biegałem z księdzem od domu do domu po mojej rodzinnej parafii, często zastanawiałem się: O czym oni tak długo gadają? Teraz mam świadomość, że takie samo pytanie mogą zadawać sobie także i ,,moi” ministranci. Bo rzeczywiście, czasu na rozmowę z rodziną nie szczędzę. I też nie patrzę na zegarek. Ludzie mówią o tym, czym żyją. Często dają przy tym świadectwo swojej wiary i tego, że mimo wszystko próbują żyć z Bogiem.

A nie od dziś wiadomo, że człowiek, który szuka Boga i chce być blisko Niego, ma w życiu łatwiej. To nie jest tak, że Bóg zabiera problemy i troski. Nie zabiera. Robi jednak coś innego. Dodaje łaski, dodaje siły. A ludzie, którzy współpracują z łaską i silni są Bogiem, są szczęśliwi.

Życzę sobie i każdemu księdzu, który kolęduje jak najwięcej takich właśnie domów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.