Odpowiadając na prośbę niektórych Czytelników tego bloga postanowiłem reaktywować nieco dział poświęcony Eucharystii. O tym, jak ważny jest to temat, nie trzeba nikogo przekonywać. Choć z drugiej strony mogą pojawić się też stwierdzenia typu: ,,Czego jeszcze mogę się o Mszy św. dowiedzieć? Przecież uczestniczę w niej co niedzielę.”

Nie da się ukryć: większość z nas jest z Eucharystią dość dobrze obyta. Pytanie tylko, czy potrafimy Eucharystię przeżywać? Bo ,,być na Mszy” to jedno, a ,,przeżywać Mszę” to zupełnie coś innego. I trzeba szczerze powiedzieć, że z tym drugim wielu z nas ma niemały problem. Zacznijmy jednak od początku…

Pierwsza sprawa – Msza św. to sakrament, który towarzyszy człowiekowi dłużej niż jakikolwiek inny sakrament. Co mam na myśli? Otóż, w wielu parafiach jest zwyczaj zamawiania Mszy św. za dziecko, które jeszcze się nie urodziło. Intencja brzmi wówczas: ,,O szczęśliwe rozwiązanie dla N.” Potem, kiedy dziecko już się na świecie pojawia, znów towarzyszy mu Msza św. Choćby ta, w czasie której przyjmuje sakrament chrztu św. Potem jest Pierwsza Komunia św., bierzmowanie, inne sakramenty połączone z Eucharystią. W międzyczasie niedzielne i świąteczne Msze św. Jest ich naprawdę bardzo dużo. Aż w końcu przychodzi pora na Mszę św. pogrzebową. Choć pożegnalna to jednak wcale nie ostatnia. Po śmierci przecież bliscy jeszcze pamiętają i nadal zamawiają Mszę św. Tyle tylko, że już o spokój duszy.

A zatem Msza św. może towarzyszyć człowiekowi na długo przed jego urodzeniem i na długo po jego śmierci. Pod tym względem Eucharystia jest wyjątkowa. Zresztą nie przez przypadek właśnie Eucharystię nazywamy NAJŚWIĘTSZYM Sakramentem. Zwracam uwagę na to, że pośród siedmiu sakramentów ŚWIĘTYCH, Msza św. jest NAJ.

W jednym z dokumentów Soboru Watykańskiego II czytamy: Kościół bardzo pragnie wszystkich wiernych prowadzić do pełnego, świadomego i czynnego udziału w obrzędach liturgicznych, którego to udziału domaga się sama natura liturgii. Dlatego też duszpasterze w całej swej działalności pasterskiej powinni gorliwie dążyć do osiągnięcia takiego udziału przez należyte urabianie wiernych.

No cóż… Proszę ten i kolejne wpisy poświęcone Eucharystii potraktować jako ,,urabianie wiernych.” Choć prawda jest taka, że nawet najciekawszy artykuł nie zastąpi praktyki. Najlepiej Eucharystię poznaje się wtedy, kiedy się w niej uczestniczy. Jutro niedziela – kolejna szansa na to, by dać się urabiać Panu Bogu.
c.d.n.