Parę dni temu dzwonił Grzesiek. Gadaliśmy krócej niż zwykle. ,,Dzwonię do Ciebie, żeby prosić o modlitwę.” W kilku zdaniach przedstawił problem – jakieś trudności rodzinne, zdrowotne. ,,Pomódl się, proszę.” ,,Pomodlę się” – powiedziałem i gdy tylko odłożyłem telefon, poszedłem do kaplicy.

Nie potrafię zliczyć osób, które kiedykolwiek prosiły mnie o modlitwę. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca było ich kilkanaście. ,,Niech się ojciec za mnie pomodli” – słyszę czasem w konfesjonale. Ludzie o to proszą, bo pewnie nie wiedzą, że księdza do modlitwy za penitenta zobowiązuje już sam Katechizm Kościoła Katolickiego. W punkcie 1466 KKK czytamy: ,,Spowiednik powinien modlić się za penitenta i pokutować za niego, powierzając go miłosierdziu Pana.”

Ludzie proszą o modlitwę w kościele, w prywatnych rozmowach, drogą mailową, poprzez smsy, telefony a nawet za pośrednictwem bloga. Zresztą, taki właśnie był zamysł, gdy blog Słowo jak ziarno.pl powstawał. Dużo jest tych próśb. Czasem na kolorowych kartkach wypisuję je sobie (pamięć przecież jest ulotna) i przyklejam do szafy. Wychodząc do kaplicy, często zabieram ze sobą kilka takich kartek.

Jakiś święty (jestem przekonany, że był to Jan Paweł II, ale 100 % pewności nie mam) powiedział kiedyś, że człowiek, który obiecuje komuś modlitwę, ale się w danej intencji nie modli jest nie tylko kłamcą, ale i złodziejem, bo okrada osobę proszącą z łaski, którą może jej wymodlić. Trudno się z tym nie zgodzić.

Lubię ten fragment z Księgi Wyjścia, w którym objawia się moc szczerej i wytrwałej modlitwy. Gdy Jozue ze swymi ludźmi walczył z Amalekitami, Mojżesz trzymał ręce wzniesione w górze i modlił się o zwycięstwo. Kiedy trzymał ręce w górze, Jozue wygrywał. Kiedy jego ręce opadały, wygrywał Amalekita. Gdy ręce Mojżesza drętwiały Aaron i Chur wzięli kamień i podłożyli go pod ręce Mojżesza. W ten sposób – dzięki modlitwie i wzniesionym w górę rękom Mojżesza – Jozue odniósł zwycięstwo (zob. Wj 17, 8-13).

Często, idąc do kaplicy, mam świadomość, że ,,robię za Mojżesza.” Te moje/nasze modlitwy to takie wyciągnięte mojżeszowe ramiona. I jestem przekonany i przekonuję się o tym często (szczególnie wtedy, gdy ludzie za modlitwę dziękują), że dzięki tym moim nieudolnym modlitwą też dzieją się wielkie rzeczy i znaki. Też ktoś wygrywa jakieś małe bitwy i wielkie wojny.

Świat i ludzie wokół nas potrzebują kolejnych Mojżeszów. Jeśli masz teraz w sercu pragnienie bycia dla kogoś Mojżeszem, kliknij na pasku u góry ,,Twoje intencje do naszej modlitwy.” Wybierz sobie choćby jedną i bądź dla kogoś Mojżeszem. Powodzenia…