Niech Nowy 2017 Rok będzie dla Was czasem, w którym na nowo
odkrywać będziecie prawdę o tym, jak dobry jest Pan.
Niech nie szczędzi Wam On swojej łaski i każdego dnia na nowo
pozwala doświadczać swojej świętej obecności.

Na każdy dzień Nowego Roku
życzę Wam tego, co najpiękniejsze
– życzę Wam Jezusa.

Aby każda nasza rodzina…

Dość ciekawie św. Mateusz (Mt 2,13-15.19-23) opisuje momenty, w których do Józefa przychodzi anioł. Dwa anielskie objawienia – oba we śnie.

Najpierw przychodzi po to, by nakazać ucieczkę do Egiptu. Po śmierci Heroda zjawia się ponownie, by nakazać powrót do Izraela. Reakcja Józefa, który przecież nigdy wcześniej nie miał doświadczenia obcowania z niebieskim posłańcem, może nas zaskakiwać. W Ewangelii czytamy, że ,,on wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu” (po pierwszym widzeniu) i ,,On wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela” (przy drugim widzeniu). Tylko tyle: ,,wstał i wziął…”

Maryja o spotkaniu z aniołem mogłaby coś nam powiedzieć – spotkała przecież swego czasu samego Gabriela. Ale Józef? Co on mógł wiedzieć o aniołach? Do tego tylko we śnie słyszał jego głos… Mimo to był posłuszny. I właśnie to Józefowe posłuszeństwo godne jest zauważenia i naśladowania. Posłuszeństwo i zaufanie…

Ten fragment Ewangelii pokazuje bardzo wyraźnie prawdę o tym, że w Bożym zamyśle to mężczyzna jest pierwszym odpowiedzialnym za opiekę nad rodziną. To mężczyzna jest tym, który ma chronić i dawać najbliższym poczucie bezpieczeństwa. Nawet wówczas, kiedy – dokładnie tak, jak św. Józef – niewiele z tego, co niesie ze sobą życie, ów mężczyzna potrafi zrozumieć.

Niech to dzisiejsze święto Świętej Rodziny z Nazaretu będzie dla nas wszystkich okazją do modlitwy za nasze rodziny. Niech będzie to czas modlitwy za wszystkie te rodziny i domy, w których mężowie i ojcowie nie potrafią stanąć na wysokości zadania i – nie rozumiejąc złożonej na ich barkach odpowiedzialności – dyspensują się od swoich zadań i obowiązków. Chyba każdy z nas zna taką rodzinę. Omadlajmy je wszystkie, prosząc Miłosiernego, by każda rodzina była Bogiem silna, a nasza Ojczyzna by była silna świętymi rodzinami.

Zimno, ale warto…

Kolejny dzień zwiedzania. Tym razem Biłgoraj. Rynek, skansen, bazar, szopki bożonarodzeniowe, kościoły, muzea… Naszym przewodnikiem jest rodowity ,,biłgorak” (biłgoranin, biłgoranianin, biłgorajanin – proszę sobie wybrać właściwe :)) ojciec Marek – rektor naszego pijarskiego Seminarium. Zadbał o to, byśmy – mimo chłodu – zobaczyli dziś jak najwięcej.

Poświąteczne wojaże…

W tych dniach – wraz z ojcami z naszego pijarskiego seminarium – wykorzystujemy czas poświąteczny i odwiedzamy południowo – wschodnie rubieże naszej Ojczyzny. Najpierw Biłgoraj, potem Zamość. A potem pewnie coś jeszcze…

W Zamościu pierwszy i ostatni raz byłem ponad siedem lat temu, gdy – jeszcze jako kleryk – szedłem w Pieszej Pielgrzymce Diecezji Zamojsko – lubaczowskiej na Jasną Górę. Dziś tam wróciłem. Miło po latach znów odwiedzić znajome miejsca. 

Między nami, pijarami…

Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się nad tym, jak wygląda wigilia ,,u księży.” Czasem zresztą sam spotykam się ze zdziwieniem, gdy na pytanie o to, czy jadę na święta do domu, odpowiadam, że w Krakowie jest mój dom i tutaj będę świętował. ,,Nie jedzie ksiądz do mamy? Jaka szkoda!”

A wigilia ,,u księży”… No cóż. Każda inna i każda wyjątkowa. Choćby przez fakt wielości osób. W tym roku do wigilijnego stołu w naszym zakonnym domu zasiadło aż dwudziestu pięciu braci. W dodatku wszyscy na czarno. Najpierw wspólna modlitwa w domowej kaplicy. Na jej zakończenie – zgodnie z naszym zwyczajem – każdy odnowił swoje śluby zakonne, czytając przed zebranymi formułę profesji. Później modlitwa z błogosławieństwem opłatków i w końcu życzenia.

No i tu czasem zaczynają się schody, bo… czego życzyć księdzu? Można tradycyjnie: zdrowia, szczęścia i błogosławieństwa. Można też nieco oryginalniej: ,,Życzę Ci, żebyś zawsze był piękną płonącą pochodnią, rozświetlającą innym ludziom drogę do Boga i żebyś nigdy nie zamienił się w kopcącego znicza.” Jedno jest pewne. W klasztorze, jak w rodzinie, łamanie się opłatkiem jest okazją do tego, by – jeśli trzeba – powiedzieć ,,przepraszam”, ,,dziękuję.”

Tak było i u nas. A potem wspólne siedzenie przy stole. I wspólne kolędowanie. Wierzcie mi, śpiew kolęd w wykonaniu dwudziestu kilku chłopa robi wrażenie. A potem rozmowy, spotkania, pogodny wieczorek przygotowany przez naszych braci kleryków. Zwieńczeniem wigilijnego wieczoru jest zawsze spotkanie przy ołtarzu – Eucharystia. To jedna z dwóch nocy w ciągu roku – obok Wigilii Paschalnej – kiedy wierni i kapłani gromadzą się w kościele na wspólnej modlitwie.

Piękne jest Boże Narodzenie. Piękne w naszych domach, rodzinach, klasztorach. I może tylko trochę smutno, że i tym razem tradycji nie stało się zadość i nakrycie dla niespodziewanego gościa znów pozostało czyste.