Dziś kolejna rocznica tzw. katastrofy smoleńskiej. Pamiętam dobrze tamte chwile. Mieszkałem wtedy w Łowiczu, dzięki czemu mogłem z bliska przyglądać się temu, co działo się w stolicy. Dwa razy nawet w tych szczególnych dniach udało mi się wejść do Pałacu, przejść obok trumien i pokłonić się Parze Prezydenckiej. Byłem też na Torwarze, gdzie w jednym dniu wystawiono kilkadziesiąt – dopiero co przewiezionych z Okęcia – trumien. Pośród nich trumna o. Józefa Jońca, pijara. Dobrze pamiętam te chwile…

Właśnie dziś (zupełnie przypadkowo) po lekturze odkładam na półkę książkę, która dość dobrze pasuje do tamtych wydarzeń. Książka pt. ,,Daleko od Wawelu.” To jedna z tych pozycji, które naprawdę warto przeczytać. Nie jest to książka o samej tragedii smoleńskiej, bo powstała na początku kwietnia 2010, jeszcze przed wspomnianymi wydarzeniami. To bardziej książka o polityce, o ścieraniu się różnych politycznych koncepcji i wizji na przyszłość. To książka o ludziach z pierwszych stron gazet. Książka, która odkrywa przed czytelnikiem wiele mniej lub bardziej ważnych (zawsze jednak bardzo ciekawych) wątków i elementów całej układanki zwanej potocznie polityką.