Nowenna – dzień 2

Modlitwa:

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą i to jak najprędzej i jak najprędzej. Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia. O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen.

Rozważanie:

Moje akty miłości oddaję Niepokalanej; nie tak, jak wręcza się przedmiot zwyczajnemu pośrednikowi, ale na własność, bo rozumiem, że Niepokalana składa je Jezusowi jako swe własne, więc bez zmazy, niepokalane, a On – Ojcu. W ten sposób staję się coraz bardziej Niepokalanej, jak Niepokalana jest Jezusa, a Jezus – Ojca.

Antyfona:

O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła św. i poleconymi Tobie.

 

Nowenna – dzień 1

Kościół w swojej tradycji zachęca nas do odprawiania nowenny przed każdą przeżywaną uroczystością liturgiczną. Nowenna ta trwa zwyczajowo dziewięć dni. Właśnie za dziewięć dni będziemy przeżywać Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Matki Bożej. Z tej racji właśnie dziś rozpoczynamy nowennę. Na blogu przez dziewięć kolejnych dni będą się pojawiały odpowiednie tekst nowenny. Zachęcam do włączenia się w nią i ofiarowania w jednej konkretnej intencji. Jeśli macie problem z intencją, to może o nowe powołania?
Oto teksty na dzień dzisiejszy:

Modlitwa:

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą i to jak najprędzej i jak najprędzej. Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia. O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen.

Rozważanie:

Aby zrozumieć, kim jest Niepokalana, koniecznie muszę uznać swą nicość, zdobyć się na pokorną modlitwę, by uzyskać łaskę poznania Jej, i starać się samemu doświadczyć na sobie Jej dobroci i potęgi.

Antyfona:

O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła św. i poleconymi Tobie.

Jak środek nasenny…

Łk 21,12 – 19.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

O wiele lepiej słowa dzisiejszej Ewangelii rozumieją zapewne ci, którym dziś przychodzi wyznawać wiarę w Jezusa w miejscach, gdzie chrześcijanie rzeczywiście są prześladowani. W Polsce chrześcijanie na pewno prześladowani nie są. Tutaj my, uczniowie Jezusa Chrystusa, jesteśmy w większości. Jesteśmy u siebie i nikt nam nie podskoczy. Nikt nikogo za wiarę palcem nie wytyka. Ani za to, że ktoś chodzi do kościoła. Zdaje się, że Polak i katolik to wciąż w naszym kraju synonimy. I niech tak zostanie…

Na jedną rzecz jednak – na kanwie dzisiejszej Ewangelii – warto zwrócić uwagę, by nie było, że ten fragment nic dla nas nie wnosi. Wnosi i to bardzo dużo: Jezus mówi o tym, że prześladowania są sposobnością do składania świadectwa. A skoro prześladowani są przez Jezusa zobowiązani do dawania świadectwa, to cóż dopiero my, którzy na co dzień cieszymy się wolnością w wyznawaniu naszej wiary?

Czy to, że dziś jesteśmy wolni i możemy cieszyć się wolnością w wyznawaniu wiary, nie działa na nas usypiająco? Jakimś paradoksem jest to, że gdzieś na świecie chrześcijanie są prześladowani i giną za coś, z czego my tutaj w Polsce, dobrowolnie rezygnujemy. Przykładem niech będzie choćby noszenie krzyżyka na piersi. Wielu przecież w miejscach prześladowań dla krzyża właśnie oddaje życie. W obronie krzyża i wartości chrześcijańskich wciąż ginie wielu. Choć faktem jest, że są na świecie i tacy ,,szczęściarze”, którzy za krzyż zawieszony na szyi ,,tylko” tracą pracę albo ,,tylko” doświadczają różnego rodzaju szykan.

Ta dzisiejsza Ewangelia każe mi zadać sobie pytanie o to, jak ja korzystam z wolności do wyznawania mojej wiary. Czy komfort życia w Polsce nie zadziałał na mnie jak środek nasenny? Jezus czeka na moje świadectwo. Pytanie tylko, czy je otrzyma…

O Pasterzach… Tych, przez wielkie ,,P”…

Niedawno – przy okazji lektury pewnej książki – wspominałem o ks. kard. F. Macharskim. Trochę z nieskrywaną nostalgią i żalem, bo nigdy nie poznałem go osobiście. Za to sporo nasłuchałem się o nim od tych, którzy go znali. Bez wątpienia – był to Pasterz przez wielkie ,,P.”

Właśnie odłożyłem na półkę książkę o innym wielkim Pasterzu Kościoła, choć o wiele mniej znanym niż kard. Franciszek. Mam na myśli osobę o. Piotra Rostworowskiego.

Mieli z kard. Macharskim wiele wspólnego – obu ich łączyła nie tylko miłość do Boga i Kościoła, ale także szczególna przyjaźń z Papieżem Polakiem. Ojciec Piotr przez całe lata był dla Karola Wojtyły (biskupa i kardynała), nie tylko przyjacielem, ale także spowiednikiem i kierownikiem duchowym.

Ojciec Rostworowski to postać niezwykła. Najpierw benedyktyn w Belgii, potem w Tyńcu k. Krakowa. Po kilku latach przechodzi do kamedułów i zamieszkuje na krakowskich Bielanach. Zostaje przeorem Bielan i równocześnie klasztoru w Bieniszewie k. Konina. Z czasem podejmuje odpowiedzialność nie tylko za kamedulskie eremy w Polsce, ale także we Włoszech i w Kolumbii. Na koniec życia zostaje rekluzem (zakonnik zobowiązujący się do nieopuszczania własnej celi i niekontaktowania się nawet z innymi zakonnikami danej wspólnoty). Umiera w wieku 89 lat w kamedulskim eremie we Frascati k. Rzymu. Tam też zostaje pochowany w czasie uroczystości, której przewodniczy ówczesny abp St. Dziwisz – legat Jana Pawła II.

Dziś jeden tylko cytat z książki poświęconej poświęconej osobie o. Piotra. Cytat ku refleksji:

,,Na modlitwę potrzebny jest specjalny czas. Jest to fundamentalna zasada i potrzeba naszej duszy. Nikt nie zaprzeczy, że odżywianie jest konieczne dla ciała. Każdy kierowca – chociażby się bardzo spieszył – znajduje czas, by zatrzymać się na stacji benzynowej. Wie, że inaczej byłby zmuszony ustać w drodze. Rozumiemy to dobrze na przykładzie kierowców. Szkoda, że gdy chodzi o nasze dusze, przestajemy rozumieć rzeczy najprostsze.”

,,Myśli, powiedzenia, anegdoty – o. Piotr Rostworowski”, Marzena Florkowska, wyd. Tyniec, Kraków 2004

Historia, z której jesteśmy dumni…

Wczoraj w Łowiczu – pod przewodnictwem Prymasa Polski – wielka pijarska rodzina przeżywała zakończenie Kalasantyńskiego Roku Jubileuszowego. Dziś nasze świętowanie przeniosło się do Warszawy, choć już z zupełnie innego powodu. To właśnie tam – w obecnej katedrze Wojska Polskiego przy ul. Długiej – bp Józef Guzdek z Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego odsłonił i poświęcił tablicę poświęconą pracy ojców pijarów w tymże kościele.

A historia jest taka…

Już w 1642 roku, jeszcze za życia św. Józefa Kalasancjusza, król Władysław IV sprowadził pijarów do Polski. Ci osiedli w Warszawie i już od samego początku czynili starania o budowę kościoła i Collegium. Kilka lat później – dzięki przychylności m.in. króla Władysława IV – zaczęli prowadzić Collegium Regium. W 1740 r. Stanisław Konarski, najbardziej znany pijar początków polskiego oświecenia otworzył tam pionierską szkołę Collegium Nobilium, co stało się zalążkiem reformy edukacji w Polsce.Wszystko to działo się w budynkach przy ul. Długiej.

W 1834 r., po upadku Powstania Listopadowego, w którym brali czynny udział absolwenci pijarscy rosyjski gubernator Iwan Paśkiewicz usunął pijarów z ul. Długiej, a kościół przekazał Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. W 1916 r. okupacyjne władze niemieckie zwróciły świątynię Kościołowi rzymskokatolickiemu, a następnie abp Aleksander Kakowski przekazał ją w użytkowanie wojsku. W ten sposób historyczny kościół pijarski przy Collegium Nobilium w Warszawie stał się Katedrą Polową Wojska Polskiego.

Od dziś okolicznościowa tablica przypomina o tym wszystkim wchodzącym do katedry.