Nowenna – dzień 1

Kościół w swojej tradycji zachęca nas do odprawiania nowenny przed każdą przeżywaną uroczystością liturgiczną. Nowenna ta trwa zwyczajowo dziewięć dni. Właśnie za dziewięć dni będziemy przeżywać Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Matki Bożej. Z tej racji właśnie dziś rozpoczynamy nowennę. Na blogu przez dziewięć kolejnych dni będą się pojawiały odpowiednie tekst nowenny. Zachęcam do włączenia się w nią i ofiarowania w jednej konkretnej intencji. Jeśli macie problem z intencją, to może o nowe powołania?
Oto teksty na dzień dzisiejszy:

Modlitwa:

O Niepokalana, nieba i ziemi Królowo, wiem, że niegodzien jestem zbliżyć się do Ciebie, upaść przed Tobą na kolana z czołem przy ziemi, ale ponieważ kocham Cię bardzo, przeto ośmielam się prosić Cię, byś była tak dobra i powiedziała mi – kim jesteś? Pragnę bowiem poznawać Cię coraz więcej i więcej – bez granic, i miłować coraz goręcej i goręcej bez żadnych ograniczeń. I pragnę powiedzieć też innym duszom, kim Ty jesteś, by coraz więcej i więcej dusz Cię coraz doskonalej poznało i coraz goręcej miłowało. Owszem, byś się stała Królową wszystkich serc, co biją na ziemi i co bić kiedykolwiek będą i to jak najprędzej i jak najprędzej. Jedni nie znają jeszcze wcale Twego imienia. Inni ugrzęźli w moralnym błocie, nie śmią oczu wznieść do Ciebie. Jeszcze innym wydaje się, że Cię nie potrzebują do osiągnięcia celu życia. A są i tacy, którym szatan, co sam nie chciał uznać Cię za swą Królową i stąd z anioła w szatana się przemienił, nie dozwala przed Tobą ugiąć kolan. Wielu kocha, miłuje, ale jakże mało jest takich, co gotowi są dla Twej miłości na wszystko, prace, cierpienia i nawet ofiarę z życia. O Pani, zakróluj w sercach wszystkich i każdego z osobna. Niech wszyscy mieszkańcy ziemi uznają Cię za Matkę, a Ojca na niebie za Ojca i tak wreszcie poczują się braćmi. Amen.

Rozważanie:

Aby zrozumieć, kim jest Niepokalana, koniecznie muszę uznać swą nicość, zdobyć się na pokorną modlitwę, by uzyskać łaskę poznania Jej, i starać się samemu doświadczyć na sobie Jej dobroci i potęgi.

Antyfona:

O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła św. i poleconymi Tobie.

Jak środek nasenny…

Łk 21,12 – 19.

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

O wiele lepiej słowa dzisiejszej Ewangelii rozumieją zapewne ci, którym dziś przychodzi wyznawać wiarę w Jezusa w miejscach, gdzie chrześcijanie rzeczywiście są prześladowani. W Polsce chrześcijanie na pewno prześladowani nie są. Tutaj my, uczniowie Jezusa Chrystusa, jesteśmy w większości. Jesteśmy u siebie i nikt nam nie podskoczy. Nikt nikogo za wiarę palcem nie wytyka. Ani za to, że ktoś chodzi do kościoła. Zdaje się, że Polak i katolik to wciąż w naszym kraju synonimy. I niech tak zostanie…

Na jedną rzecz jednak – na kanwie dzisiejszej Ewangelii – warto zwrócić uwagę, by nie było, że ten fragment nic dla nas nie wnosi. Wnosi i to bardzo dużo: Jezus mówi o tym, że prześladowania są sposobnością do składania świadectwa. A skoro prześladowani są przez Jezusa zobowiązani do dawania świadectwa, to cóż dopiero my, którzy na co dzień cieszymy się wolnością w wyznawaniu naszej wiary?

Czy to, że dziś jesteśmy wolni i możemy cieszyć się wolnością w wyznawaniu wiary, nie działa na nas usypiająco? Jakimś paradoksem jest to, że gdzieś na świecie chrześcijanie są prześladowani i giną za coś, z czego my tutaj w Polsce, dobrowolnie rezygnujemy. Przykładem niech będzie choćby noszenie krzyżyka na piersi. Wielu przecież w miejscach prześladowań dla krzyża właśnie oddaje życie. W obronie krzyża i wartości chrześcijańskich wciąż ginie wielu. Choć faktem jest, że są na świecie i tacy ,,szczęściarze”, którzy za krzyż zawieszony na szyi ,,tylko” tracą pracę albo ,,tylko” doświadczają różnego rodzaju szykan.

Ta dzisiejsza Ewangelia każe mi zadać sobie pytanie o to, jak ja korzystam z wolności do wyznawania mojej wiary. Czy komfort życia w Polsce nie zadziałał na mnie jak środek nasenny? Jezus czeka na moje świadectwo. Pytanie tylko, czy je otrzyma…