Opłatkowe spotkanie na Franciszkańskiej 3

Pięknym zwyczajem są przedświąteczne spotkania kapłanów ze swoimi biskupami. To nie jakiś zaściankowy, lokalny zwyczaj – w Polsce to już piękna tradycja.

Każdy biskup spotyka się z tymi, którzy w duszpasterstwie są razem z nim na pierwszej linii frontu. Arcybiskup Jędraszewski kapłanów archidiecezji krakowskiej zaprosił do siebie właśnie dziś. Nie można powiedzieć o tłumach, ale jak zwykle dość spora reprezentacja duchownych na to zaproszenie odpowiedziała. Pośród nich reprezentacja naszego Seminarium. Nawet udało mi się zrobić tam kilka zdjęć.

 

Dostrzec więcej niż zwykle…

Łk 1, 46 – 56.

W owym czasie Maryja rzekła:
,,Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy,
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, a Jego imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki».
Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.”

Każdy ksiądz ten fragment dzisiejszej Ewangelii zna na pamięć. Od momentu święceń diakonatu zobowiązany jest bowiem do odmawiania tego tekstu w ramach codziennych nieszporów. Umiemy na pamięć te słowa Maryi i chyba możemy powiedzieć, że bardzo już niektórym z nas spowszedniały.

Wiem to trochę po sobie. Odmawiam ten tekst każdego dnia od prawie czternastu lat (już jako nowicjusze i klerycy mamy w planie dnia codzienne nieszpory) i sam czasem łapię się na tym, że stają się one bardziej czymś do wyrecytowania niż tekstem do modlitwy. Łapię się na tym i dlatego staram się odmawiać te słowa bardzo świadomie, czyniąc je – na wzór Matki Bożej – modlitwą dziękczynienie i uwielbienia.

Maryja wyśpiewuje to, co Bóg czyni w Jej życiu. Ona widzi te wszystkie znaki i jest za nie wdzięczna. W naszym życiu z dostrzeganiem znaków Bożej Opatrzności bywa często tak, jak z tym świadomym odmawianiem wyuczonych na pamięć modlitw. Jednym słowem – bywa różnie.

Niech Magnificat wypowiedziany przez Maryję będzie dla nas zachętą do tego, by szerzej otworzyć oczy i spróbować spośród Bożych znaków naszej codzienności dostrzec więcej niż zwykle.