Łk 10, 21 – 24

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić». Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i to pod Jego natchnieniem wypowiedział słowa uwielbienia skierowane do Ojca. Uzmysłowił tym samym wszystkim zebranym, że Bóg jest Dawcą wszystkiego, czym możemy się w życiu prawdziwie ucieszyć.

I nawet dobrze się składa, bo przecież od minionej niedzieli przeżywamy w Kościele nowy rok liturgiczny, tym razem pod hasłem: ,,Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym” (Dz 2,4). Ten rok liturgiczny to doskonała okazja do tego, by lepiej przyjrzeć się Trzeciej Osobie Trójcy Świętej. Jakże tajemniczej i jakże często pomijanej (nigdy chyba nie słyszałem dobrego niedzielnego kazania o Duchu Świętym).

W kontekście dzisiejszej Ewangelii spójrzmy na Ducha Świętego w bardzo konkretny sposób. Popatrzy na Niego jako na Tego, w Którym można się rozradować (jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii), ale także jako na Kogoś, Kogo można zasmucać.

I nie tylko w radosnym czasie oczekiwania jakim jest adwent, pamiętajmy o wezwaniu św. Pawła z Listu do Efezjan: ,,Bracia, nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego.” Niech te słowa Apostoła Narodów staną się dewizą naszego życia.