Kolejny piękny poświąteczny dzień dobiega końca. Po dwóch dniach spędzonych w Niepokalanowie i w Łowiczu, po odwiedzeniu rodzinnego domu we Wrześnicy, nadszedł czas na Koszalin. Korzystamy wraz ze Współbraćmi z ogromnej gościnności Rektora i Księży posługujących w tutejszym Wyższym Seminarium Duchownym.

Dla mnie koszalińskie WSD to miejsce szczególne. Pierwszy raz pojawiłem się tutaj na kilka lat przed poznaniem pijarów. Tutaj przeżywałem rekolekcje powołaniowe, uczestniczyłem w Dniach Otwartej Bramy, a później sam organizowałem do tego miejsca pielgrzymki autokarowe z rodzinnej parafii.

To tutaj przyglądałem się życiu seminaryjnemu, a mijając na korytarzach kleryków w sutannach marzyłem, by kiedyś być jak oni. Opatrzność jednak chciała inaczej.

Dziś w koszalińskim WSD ojcem duchownym jest ks. Piotr Skiba. Ten sam, którego wiele lat wcześniej poznałem na Pieszej Pielgrzymce z Ustki na Jasną Górę. Ten sam, który w czasie pewnego postoju podzielił się ze mną wrażeniami z rekolekcji powołaniowych u pijarów. To od niego usłyszałem o pijarach. Zachęcony jego opowieścią pojechałem na Pijarskie Rekolekcje Powołaniowe.

Dziś obaj jesteśmy księżmi, obaj jesteśmy ojcami duchownymi w seminariach. On jeździł do pijarów – dziś jest w seminarium koszalińskim. Ja jeździłem do seminarium koszalińskiego – dziś jestem pijarem.

Do dziś dziękuję Panu Bogu za to spotkanie z Piotrem i za to, że posłużył się nim, żeby pokazać mi to, co dla mnie przygotował. I niech mi ktoś powie, że Pan Bóg nie potrafi pisać prosto na krzywych liniach.