Kończący się rok zachęca nas do bilansowania tego, co powoli staje się już przeszłością. Ja też takich bilansów dziś dokonuję. Pomaga mi w tym zamieszczone na górnym pasku tego bloga moje Kalendarium.

Czytam po kolei wszystko, co było. A było tego całkiem sporo: różne wyjazdy, akcje, spotkania, rekolekcje… Czytam to wszystko i widzę, że chyba nie mam jednej jakiejś szczególnej akcji, za którą jestem Bogu jakoś wyjątkowo wdzięczny. Wybór jednej rzeczy byłby bardzo trudny. Mogę dziękować za to, że trochę pojeździłem po Polskie i pozwiedzałem; za to, że mogłem głosić Pana w wielu nieznanych mi wcześniej kościołach. Mogę dziękować za to, że dane mi było odwiedzać nowe miejsca. Mogę dziękować za nowe duszpasterskie doświadczenia, których w tym odchodzącym roku nie brakowało. Mogę dziękować Bogu za wiele jeszcze innych darów i łask takich jak zdrowie, Jego prowadzenie, dobre natchnienia…

Ale najbardziej chcę Bogu podziękować za spotkanych w minionym roku ludzi. Było ich niesamowicie wiele… Wiele z tych osób dużo mi dało – wiele osób zachwycało mnie swoją wiarą; wiele osób imponowało mi swoim sposobem życia; wiele osób fascynowało mnie czymś, czego sam może do tej pory nie widziałem.

Nie będę wymieniał z imienia i nazwiska osób, o których teraz myślę. Lista byłaby bardzo długa, a i tak pewnie o niektórych bym zapomniał. Jeśli jednak miałbym sobie czegoś życzyć, to życzyłbym sobie właśnie tego, by Nowy Rok nie u był uboższy od Starego w spotkania z Bożymi szaleńcami. Wam też życzę takich spotkań. Niech ludzie, których spotykamy odważnie pokazują nam swoim życiem drogę do Boga.