Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia N.M.P.

DZIEŃ DRUGI

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Modlitwa wstępna:
Maryjo, Pani Niepokalana, uwielbiamy razem z Tobą Trójcę Przenajświętszą i dziękujemy, że Cię obdarowała wolnością od grzechu pierworodnego. Prosimy Cię gorąco, przyjmij nasze błagania i otaczaj nas swą pomocą i opieką. Amen.

Maryjo Niepokalana, Ty jesteś pokorną Służebnicą Pańską. Sama nazwałaś się tak w rozmowie z wysłannikiem Bożym: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego (Łk 1,38). Spraw wstawiennictwem Twym u Syna, aby pycha nie zatruwała naszych dusz. Amen.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna…

Antyfona:
Cała piękna jesteś, Maryjo, i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie. Tyś chwałą Jeruzalem, Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą ludu naszego, Tyś ucieczką grzeszników, o Maryjo, Panno Najroztropniejsza, o Matko Najmiłosierniejsza, módl się za nami i wstaw się u Twego Syna, Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

P. W poczęciu Twoim, Panno, Niepokalanaś była.
W. Módl się za nami do Boga Ojca, któregoś Syna porodziła.

Módlmy się: Boże, któryś przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Panny godny Synowi swemu przybytek zgotował, Ciebie prosimy, abyś przez wstawiennictwo Tej, którąś dla przewidzianej śmierci tego Syna od wszelkiej zmazy zachował, nam niepokalanymi przyjść do siebie dozwolił. Przez Chrystusa Pana naszego, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. W. Amen.

Nowenna przed Uroczystością Niepokalanego Poczęcia N.M.P.

DZIEŃ PIERWSZY

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Modlitwa wstępna:
Maryjo, Pani Niepokalana, uwielbiamy razem z Tobą Trójcę Przenajświętszą i dziękujemy, że Cię obdarowała wolnością od grzechu pierworodnego. Prosimy Cię gorąco, przyjmij nasze błagania i otaczaj nas swą pomocą i opieką. Amen.

Maryjo Niepokalana, sławimy Twoje Niepokalane Poczęcie. Ciebie anioł Gabriel przywitał w imieniu Boga słowami: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą” (Łk 1, 28). Spraw, prosimy, by wzywanie Twojego imienia pokonało w nas złe skłonności i pożądliwości. Amen.

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna…

Antyfona:
Cała piękna jesteś, Maryjo, i zmazy pierworodnej nie ma w Tobie. Tyś chwałą Jeruzalem, Tyś weselem Izraela, Tyś chlubą ludu naszego, Tyś ucieczką grzeszników, o Maryjo, Panno Najroztropniejsza, o Matko Najmiłosierniejsza, módl się za nami i wstaw się u Twego Syna, Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

P. W poczęciu Twoim, Panno, Niepokalanaś była.
W. Módl się za nami do Boga Ojca, któregoś Syna porodziła.

Módlmy się: Boże, któryś przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Panny godny Synowi swemu przybytek zgotował, Ciebie prosimy, abyś przez wstawiennictwo Tej, którąś dla przewidzianej śmierci tego Syna od wszelkiej zmazy zachował, nam niepokalanymi przyjść do siebie dozwolił. Przez Chrystusa Pana naszego, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. W. Amen.

Ja dam wam wymowę i mądrość…

Ewangelia wg św. Łukasza 21,12-19

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Tylko w jakimś niewielkim stopniu spełnia się w moim życiu dzisiejsza Ewangelia. Nie doświadczam najmniejszych prześladowań z powodu tego, że wierzę i że chodzę w habicie. Przeciwnie, wielu kłania mi się w pas, a niektórzy nawet – o zgrozo!!! – miejsca w autobusie ustępują. Myślałem, że po ,,Klerze” się to zmieni. Nie zmieniło się… Nadal jest miło 😉

Nie muszę bronić mojej wiary. Nie muszę bronić mojej tożsamości. Nie muszę stawać przed sądem, zeznawać. Czasem tylko irytują mnie jakieś głupie memy uderzające w Kościół i kapłaństwo, ale na ludzką głupotę lekarstwa jeszcze nie wynaleziono.

Próbuję znaleźć w tym fragmencie coś, co może jednak dotyczy mnie bardziej niż myślę. Czytam raz i drugi… I… Mam: ,,Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość…” Tak, te słowa spełniają się w moim życiu. Są takie dwie przestrzenie, w których już od lat doświadczam tego, że On daje wymowę i mądrość.

Pierwsza z nich to ambona, druga to konfesjonał. Kazania staram się przygotowywać przez cały tydzień. Najpierw się modlę, potem czytam Słowo, potem myślę, potem siadam i piszę… Kiedy w niedzielę wychodzę na ambonę, mam przed sobą kartkę, ale i tak zwykle nawet na nią nie spoglądam, a mimo to, do głowy przychodzą takie rzeczy, o których przez cały tydzień nawet nie pomyślałem.

A potem przychodzi ktoś do zakrystii albo na przystanku spotyka i mówi: ,,Dziękuje ojcu za to, co ojciec powiedział.” Po ludzku oczywiście ciepło na sercu się robi, ale przecież ja dobrze wiem, że to, co powiedziałem nie było moje. To było od Niego. ,,Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość…”

Podobnie dzieje się w konfesjonale. Tam ksiądz musi być nie tylko spowiednikiem. Nieraz musi być też psychologiem, lekarzem, doradcą rodzinnym, itp. Musi wiedzieć, co poradzić, kiedy ktoś, kto mógłby być jego ojcem, opowiada o trudnościach z własnymi dziećmi i pyta: Co ja mam robić?

Po ludzku chciałoby się odpowiedzieć: ,,A skąd ja mam to wiedzieć? Przecież nie mam swoich dzieci. Nie znam się na tym.” A jednak czasem człowiek tak coś powie, że potem ludzie wracają i za radę dziękują. Wiele razy tak miałem.

Setki razy namacalnie czułem asekurację Ducha Świętego w konfesjonale. Aż boję się pomyśleć, jakie cuda by się tam działy, gdyby nie moje ludzkie ograniczenia, zmęczenie, brak zrozumienia i empatii, itp. Nie znaczy to, oczywiście, że zawsze wszyscy odchodzą od konfesjonału zadowoleni. Przeciwnie, nie raz i nie dwa zdarzyło się, że ktoś trzasnął drzwiami (spowiadam w konfesjonałach – szafach).

O wiele częściej jednak w konfesjonale dzieją się cuda: wystarczy jakieś słowo i człowiek się otwiera… i wyznaje… i płacze. Nie mam wątpliwości, że to, co kapłan mówi na ambonie czy w konfesjonale jest (a jeśli nie jest to tylko z winy samego księdza) od Ducha. Bo na pewno nie ode mnie. ,,Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość…”

To pewnie owoc modlitwy. Tej odmawianej bezpośrednio przed wejściem do konfesjonału i też ciągłej, do której każdy spowiednik jest zobowiązany 1466 punktem z Katechizmu Kościoła Katolickiego: ,,Spowiednik powinien modlić się i pokutować za penitenta, powierzając go miłosierdziu Bożemu.”

Jedno jest pewne. To, o czym dziś piszę jest kolejnym dowodem na to, że Jezus nie rzuca słów na wiatr. Że to, o czym dziś mówi nam na kartach Pisma, staje się Ciałem. I Bogu niech za to będą dzięki.

Króluj nad nami, władaj sercami…

Ewangelia wg św. Jana 18,33b-37

Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».

Ewangelia nieobojętna…

Ewangelia wg św. Łukasza 20, 27 – 40

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzaku, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją». Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrze powiedziałeś», I już o nic nie śmieli Go pytać.

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzili, że nie ma zmartwychwstania… Oni mieli swoje zdanie, swój pogląd, swoje racje. Pewnie nie tylko w kwestii zmartwychwstania.

My też – idąc za Jezusem i słuchające tego, co On mówi – możemy mieć swoje zdanie na różne tematy. Jesteśmy wolni i nikt nam tej wolności odebrać nie może, więc mamy prawo mówić, co myślimy i myśleć, co chcemy. Mamy prawo do naszych poglądów, naszych racji, wniosków, przemyśleń. Nawet do naszych planów i projektów na życie. Do naszych pomysłów na dziś i na jutro. Mamy prawo…

Tyle tylko, że Jezus ma do tego prawo jeszcze większe, niż my sami. Jezus też ma pomysł na moje życie, na mnie, na moje powołanie. Z tą tylko różnicą, że Jego plan zawsze – prędzej czy później – kończy się happy endem. Mój plan – nie koniecznie. Pytanie tylko, czy ten Boży plan na nasze życie można jakoś poznać, jakoś go odkrywać?

Oczywiście, Jezus zaprasza nas do odkrywania tego planu każdego dnia, a Kościół to odkrywanie nazywa codzienną medytacją. To przecież w zetknięciu ze Słowem Bożym poznajemy to, co Jezus dla nas przygotował, do czego nas zaprasza i czego od nas oczekuje. Jeśli ktoś codziennie pochyla się nad Słowem Bożym, nie pobłądzi. A nawet, jeśli zgubi trop, zawsze będzie wiedział, gdzie jest punkt wyjścia.

Medytacja Słowa Bożego konfrontuje nasze plany z planami Pana Boga. Jeśli nie z Ewangelią to z czym mamy się konfrontować? Gdzie mamy szukać punktu odniesienia, jeśli nie w tym, co mówi do nas sam Jezus?

Warto zwrócić uwagę także na ostatnie słowa dzisiejszej Ewangelii: O nic więcej nie śmieli się Go pytać. Dlaczego? Bo Słowo Jezusa po prostu ich zawstydziło. Zgasiło. Tak samo będzie się działo i w naszym życiu, jeśli tylko zapragniemy karmić się codziennie Ewangelią. Słowo Jezusa czasem nas też zgasi. A czasem wręcz odwrotnie, coś w nas rozpali. Ożywi to, co pochodzi od Ducha i co ma posłużyć naszemu duchowemu wzrostowi.

Jedno jest pewne – w ostatecznym rozrachunku Słowo Boże nigdy nie będzie dla człowieka obojętne. Zawsze – prędzej czy później – będzie albo potwierdzeniem kierunku naszego dotychczasowego wędrowania albo zaprzeczeniem świata wartości, którymi się kierujemy. Albo będzie w modlitewnej konfrontacji nas pocieszało i uspokajało albo będzie w nas krzyczało. Codzienne sięganie po Ewangelię na pewno nie pozostanie obojętne dla tych, którzy ją czytają, rozważają i próbują wprowadzać w swoje życie.

Refleksja:

Pomyśl, czy rzeczywiście Twój codzienny grafik naprawdę jest tak napięty, że nie można znaleźć w nim czasu na CODZIENNE spotkanie z Ewangelią?

Krok w krok za Mistrzem…

Jakąś piękną tradycją w naszym pijarskim seminarium stały się nasze wieczorne, piątkowe nabożeństwa Drogi Krzyżowej.

Po całym dniu zmęczeni, po tygodniu wykładów, obowiązków, dyżurów, z różnymi nieraz trudnymi i bolesnymi doświadczeniami minionych dni, stajemy z krzyżem pod kolejnymi stacjami. Każda z nich – choć przechodziliśmy je już wiele razy – jakoś znów nas dotyka. Każda z nich wnosi coś nowego, coś przed nami odkrywa, coś ujawnia. Zwykle jakąś prawdę o nas samych. O naszej relacji do Pana Boga, do drugiego człowieka…

Droga Krzyżowa kleryków z udziałem uczestników Pijarskich Rekolekcji Liturgicznych

Jak to dobrze, że Drogi Krzyżowe nie są zarezerwowane tylko dla Wielkiego Postu.