W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku…


Wczorajszy dzień był dla mnie dość intensywny. Zaczął się Mszą św. o godz. 6.30 w kościele parafialnym pw. św. Jerzego. Msza jak każda inna, ale zaskoczenie spore, kiedy wychodząc do ołtarza zobaczyłem, że wszystkie ławki w kościele są zajęte. Fakt, kościółek nie jest duży, ale takiej frekwencji się nie spodziewałem. A do tego te Godzinki o Męce Pańskiej w wykonaniu starszych Parafianek. Miód dla uszu… Naprawdę…

Po śniadaniu posługa głoszenia Słowa. Najpierw jedna godzina w gimnazjum, potem trzy półtoragodzinne spotkania z dość licznymi grupami licealistów. Nie wiem, kto wymyślił mikrofony, ale na pewno powinien dostać za to Nagrodę Nobla ;).

Temat naszych rekolekcji – oczywiście – niezmienny od lat: Modlitwa.

Może zabrzmi to dość nieskromnie (wybaczcie!!!), ale byłem bardziej niż pewien, że będą słuchać. Ludzie – nie tylko młodzi – lubią słuchać rzeczy ważnych, opowiadanych przy pomocy różnych z życia wziętych przykładów. Od lat stosuję taką metodę i jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś zasnął. Przeciwnie, wielu mówi, że to wszystko jest bardzo ciekawe.

I Bogu dzięki, bo jeśli tak jest rzeczywiście, to tylko dlatego, że ON tak czyni. Od dawna zastanawiam się jak to jest, że chłopak ze wsi, który stresował się przed publicznym czytaniem w kościele teraz wychodzi i bez żadnej kartki potrafi przez kilka godzin mówić o Jezusie.

***

To był dobry dzień. Nie tylko dlatego, że pochwalili i powiedzieli, że już nie mogą doczekać się jutrzejszej konferencji. To był dobry dzień także dlatego, że kilka osób już po pierwszej nauce poprosiło o rozmowę.

Uwielbiam takie sytuacje, kiedy słowo w sercu słuchacza rezonuje, kiedy jest jakieś echo, jakiś odzew. O szczegółach rozmów pisał nie będę, ale powiem, że choćby tylko dla jednej z takich osób i dla jednej takiej rozmowy warto było do Biłgoraja przyjechać i warto było te nauki rekolekcyjne wygłosić.

Wczoraj położyłem się spać w poczuciu naprawdę dobrze spełnionego zadania. Chwała Panu za każdego spotkanego człowieka i za każde wypowiedziane słowo. Niech – jak deszcz – nawadnia serca i umysły młodych i niech przez to jeszcze bardziej objawia się to, jak dobry jest Pan.

Pora zacząć nowy dzień. Niech i w nim Bóg będzie uwielbiony.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.