Papież z końca świata, ale nasz…


No i znów wszelkie przepowiednie spaliły na panewce. Po Benedykcie miał być czarny… Nie, nie czarny dym, ale czarny papież. A jednak… Hm, Duch Święty działa. Więcej, działa, prowadzi i przewodzi Kościołowi już od tylu wieków.
Wciąż niezawodnie.

Nie znałem tego kardynała. Nawet nie wiedziałem, jak wypowiedzieć Jego nazwisko. Ale w momencie, gdy stanął na balkonie i poprosił wiernych o modlitwę za siebie i gdy skłonił głowę, trwając w modlitewnej ciszy, bardzo Go polubiłem. To było coś na wzór modlitwy wstawienniczej, tak bardzo bliskiej Odnowie w Duchu Świętym. Papież – charyzmatyk…

Prostota, ciepło, uśmiech – kardynał, który jeździł autobusami, by być bliżej ludzi. Który mieszkał w bloku z innymi, choć był prymasem. Czy nie kogoś takiego potrzebuje dziś Kościół?

Bogu dzięki…

Prawdziwa miłość pochodzi od Boga…


Czy miłość może być zła? Czy bycie szczęśliwym wbrew przykazaniu przy nie czynieniu krzywdy bliźniemu może być złe?

Takie pytanie ktoś zapisał w komentarzu do wcześniejszego wpisu. Z takimi pytaniami spotykam się bardzo często. Szczególnie w kontekście różnych spotkań i rozmów z ludźmi, którzy bez ślubu mieszkają razem.

Wielu wyciąga wówczas właśnie taki argument: ,,Proszę Ojca, przecież my się kochamy, przecież my nikogo nie krzywdzimy.”

Czy oby na pewno?

Trudno po ludzku będzie przyjąć komuś odpowiedź na powyższe pytania. Odpowiedź, która w takiej sytuacji jest jedna – nasza ludzka miłość musi zawsze współgrać z miłością Boga. Jeśli nasza ludzka miłość nie jest zgodna z przykazaniem, to trudno mówić, że nie ma problemu. Tak głośne ostatnio starania środowisk homoseksualnych o legalizację związków tej samej płci, też wielu ludzi nazwie walką o miłość i zabieganiem o prawo do kochania. Ale dobrze wiemy, że jest to coś sprzecznego nie tylko z przykazaniami, ale nade wszystko z prawem naturalnym. Podobnie w relacji chłopak – dziewczyna. Jeśli nie są w świetle nauki Kościoła małżeństwem, a mieszkają ze sobą nie zachowując czystości, to taka miłość zamiast prowadzić ludzi do Boga, staje się bliską okazją do grzechu.
I niestety, w konsekwencji często do grzechu prowadzi…
,,Miłość” prowadzi do grzechu. A skoro tak, trzeba by się zapytać, czy jest to rzeczywiście miłość.

Szczerze w to wątpię. Bo przecież chłopak, który naprawdę kocha dziewczynę nigdy nie będzie narażał jej na utratę łaski Bożej. Nigdy miłość ludzka (choćbyśmy argumentowali ją w najpiękniejsze nawet sposoby), nie może oddalać człowieka od Boga. Jeśli oddziela i sprawia, że człowiek zrywa kontakt z Bogiem, to na pewno nie ma to nic wspólnego z prawdziwą, Bożą miłością.

Nawała pokus równie jako morska burza dzielnych pływaków wznosi, a słabych zanurza.


W ostatnim wpisie pisałem o tym, że szatan na różne sposoby próbuje nam sprzedać coś, co jest nam zupełnie niepotrzebne, a nawet dla nas szkodliwe. My jednak bardzo często mądrzy jesteśmy dopiero po szkodzie i zanim przyjdzie refleksja i wyrzut sumienia, sięgamy po to, co on nam proponuje.

Biorąc coś od złego, zawsze musimy SPŁACIĆ DŁUG wdzięczności. I nie jest ważne to, że żałujemy wcześniejszego wyboru, że wycofujemy się z tej grzesznej transakcji. Tak czy inaczej dług spłacić trzeba. Dług ten przybiera bardzo różną formę. Czasem jest to po prostu świadomość swojej małości, grzeszności, głupoty. Czasem bezsens i beznadzieja. Czasem zwykła deprecha. Czasem jest to wręcz bunt i chowanie się przed Bogiem (człowiek się wstydzi i uświadamiając sobie swoje ciągłe upadki nie spieszy się z powrotem do Boga). Różne są skutki zadawania się z szatanem.

Nigdy nie przepadałem za T.Love. Ostatnio jednak odkryłem świetną (moim zdaniem) piosenkę. Muniek Staszczyk na jednej ze swoich płyt zamieścił ,,Lucy Phere.” Tekst – dialog szatana z człowiekiem – mówi o tym, w jak przewrotny sposób zły próbuje kusić człowieka, obiecując mu wiele i zwodząc go. Jednak słowa puenty mówią wszystko: ,,Teraz, chłopcze, czas spłacić swój dług. Teraz należysz do mnie, ja cię srodze upodlę. Możesz mówić, że Bóg to twój Wódz. Będziesz taplał się w błocie, kiedy trzeba – pomogę. Ale potem upodlę Cię znów.”

https://www.youtube.com/watch?v=GcSrcN-xP5Y

Szatan nigdy nie daje niczego za darmo. Zawsze domaga się spłacenia długu. Warto o tym pamiętać, gdy znów najdzie nas ochota, by wyciągnąć rękę po kolejny szatański prezent.

Pisane nad Księgą Rodzaju (3,1-13)


Grzech. Jego doświadczenie ma każdy z nas. Nie ma na świecie człowieka, który byłby wolny od balastu grzechu. Skąd on się bierze? Gdzie ma swoje źródło? Co zrobić, by ustrzec się tego, co oddziela nas od Boga? Pytania nieobojętne…

Genezą grzechu jest zawsze nieposłuszeństwo człowieka. Więcej… można powiedzieć, że genezą grzechu jest ludzka pycha. Jeśli dokładnie prześledzimy tekst z Księgi Rodzaju (a do tego Was zachęcam), to zobaczymy, że Ewa zerwała owoc, bo chciała być jak Bóg. Taką też obietnicę złożył jej szatan. Tymczasem człowiek nigdy nie będzie jak Bóg. Zawsze będzie tylko człowiekiem i źle, jeśli w swoim sercu zaczyna pielęgnować ziarno złej ambicji. Złe ambicje wynikają z ludzkiej pychy, a z pychy nigdy nic dobrego zrodzić się nie może.

Nie jest tajemnicą, że trudno jest człowiekowi pogodzić się ze swoją małością i kruchością. Ba, ze swoją – można to jasno powiedzieć  – nędzą. Człowiek ciągle chce być kimś więcej
(i nie ma to nic wspólnego ze ,,świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty”).

Czasem myślimy, że Bóg nas ogranicza. Że Jego przykazania zamykają nas przed czymś, co wydaje się nam dobre, pożyteczne, czasem nawet niezbędne do życia. Perfidia szatana polega na tym, że coś bezwartościowego i złego potrafi nam tak zareklamować, że w końcu to kupujemy. Będzie nam wmawiał, że przedmiot pokusy jest nam potrzebny, a nawet konieczny do dobrego i szczęśliwego życia. I choć w człowieku, który ma dobrze uformowane sumienie, pojawi się często wątpliwość co do zasadności wyciągania ręki po taki szatański prezent, to jednak równie często zabraknie woli walki i konsekwentnego trwania w dobrym. Wtedy rzeczywiście nie pozostaje nic innego, jak tylko wyciągnąć rękę po to, co szatan podaje nam na tacy.

Takie owładnięcie przez szatana zabiera nam zdrowe, racjonalne myślenie. Dopiero po fakcie przychodzi refleksja. I wtedy, gdy już jest za późno, człowiek uświadamia sobie, że tak naprawdę towar sprzedany mu przez szatana nie tylko nie jest mu potrzebny, ale także sprawia, że w sercu pojawia się coś, co potocznie nazywamy kacem moralnym. Celowo piszę ,,towar sprzedany przez szatana”, bo przecież ta transakcja wiele nas kosztuje. Ot, choćby zerwanie relacji z Bogiem…

Jednak to nie wszystko. Po grzechu pierworodnym Adam chowa się przed Bogiem. Grzech nie jest dla niego obojętny. Tak jak nie jest obojętny dla nas. On sprawia, że dostrzegamy swoją nagość (małość, kruchość, grzeszność). Wtedy niby naturalnie wycofujemy się z relacji z Bogiem. Wstydzimy się i chowamy, bojąc się spotkania ze Stwórcą. I to jest paradoks – człowiek słaby, upaprany błotem grzechu, chowa się przed Bogiem, który jest Miłością. Znamy to dobrze z życia.

Z doświadczenia wiem, że gdy mam na sumieniu jakiś grzech, moja modlitwa nie jest taka jak zwykle. Coś (a w zasadzie ktoś)  podpowiada mi wtedy, że brudny nie podobam się Bogu i że On ze mną wtedy nie rozmawia. I też się chowam. Jak Adaś z Księgi Rodzaju. Nie chcę pokazywać się Bogu brudny. Chowam się, a tymczasem jeszcze bardziej powinienem się do Niego zbliżyć. Ot, paradoks ludzkiej egzystencji.

Tak niedawno żeśmy się poznali, a już pożegnania nadszedł czas….


Rekolekcje w parafii Postomino dobiegły już końca. Czas iście wyjątkowy. Pan Bóg nie szczędził swojej łaski i błogosławieństwa. Z dnia na dzień na rekolekcjach we wszystkich trzech kościołach było coraz więcej ludzi.

W szkole też całkiem spora grupa gimnazjalistów, wiele ciekawych pytań, wątpliwości, ciekawych rozmów. Podobnie w SP, choć oczywiście poziom problemów nieco inny. I wieczorne spowiedzi, nauki rekolekcyjne, a dziś nawet Droga Krzyżowa.

Bogu dzięki za ten czas łaski. A proboszczowi i Parafianom Bóg zapłać za gościnę i życzliwość.