Z obozu zdjęć kilka…

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Niektórzy mówią, że wtedy zaczyna się jeszcze lepsze. Tak czy inaczej, obóz ministrancki 2013 też się skończył. Jedni mówili: Szkoda, że tak szybko. Inni (szczególnie ci, którzy tęsknili za mamą): Wreszcie…

Zostały wspomnienia i całkiem sporo zdjęć. Poniżej kilka z nich, na dowód tego,
że coś w tym Kościelisku robiliśmy…

 

Z Kościeliska wyjadę bogatszy…

 
Za nami już piąty dzień w Kościelisku. Jesteśmy już po półmetku i powoli trzeba myśleć o powrocie do Krakowa i o kolejnej wakacyjnej akcji.

Wykorzystujemy gorące promienie słońca (choć w momencie, gdy piszę te słowa, pogoda zaczyna się psuć, słychać nadciągającą burzę i czuć spadające pierwsze krople deszczu). Póki co jednak, nie mamy co narzekać.  Wczoraj mieliśmy Dzień Sportu, przedwczoraj odwiedziliśmy Krupówki.

Wystarczy wyjść tam z kolonistami, żeby przekonać się, co dziś jest hitem na kramowych półkach. I tak moje zbiory powiększyły się wczoraj o kilka kolejnych ciekawych eksponatów. Po wizycie na Krupówkach zarekwirowałem chłopakom drewnianą kuszę za 15 zł. (strzela elegancko i wcale nie pudłuje, więc można zrobić komuś niemałą krzywdę) i pistolet – zapalniczkę. Ale to jeszcze nic. Największą dla mnie nowością okazał się długopis, który przy włączaniu go po prostu … prąduje. Dzieciaki mają niezłą zabawę, gdy podają długopis niczego nie świadomemu koledze i nagle on zaczyna krzyczeć, że ,,długopis go kopnął.”  A kopie rzeczywiście i to całkiem mocno.

Chyba poproszę gospodarzy, żeby wstawili mi do pokoju jakąś większą szafę, bo te wszystkie scyzoryki, kusze, strzały, długopisy, zapalniczki, słuchawki do mp3 i takie tam po prostu zaczynają się nie mieścić. Śmiało więc można powiedzieć, że podróże i wycieczki nie tylko kształcą, ale też wzbogacają.


Takich dwóch jak ich trzech to nie ma ani jednego…


Kolejny piękny dzień w Kościelisku. Nasze modlitwy zostały wysłuchane – dziś nie spadła ani jedna kropelka deszczu. Słoneczko też było wyrozumiałe. Wspaniała pogoda na popołudniowy spacer.

Choć moje dzieciaki tego, co przeżyły po południu, spacerem na pewno by nie nazwały. Dla nich była to prawdziwa wyprawa: Kościelisko – Krzeptówki – Krupówki. I z powrotem – rzecz jasna. Jak wyliczyli mi górale, w obie strony to jakieś … 13 km.  No cóż… Od początku mówiłem moim ministrantom, że obóz dla dziewczyn jest w ośrodku obok i zawsze mogą się przenieść. Ale nie… Ministranci to ministranci – ani jednego słowa narzekania. Zuchy chłopaki.

A przed spacerem… czas na warsztaty liturgiczne. Klerycy solidnie przyłożyli się do sprawy i teraz już każdy obozowicz wie, kiedy zaczyna się Adwent a kończy Wielki Post. Kolory szat też potrafią już rozróżniać z zamkniętymi oczami.

Świetna robota, a zgrana ekipa wychowawców to już pół sukcesu...
Przemku, Łukaszu i Pawle, dziękuję…


Jesteśmy na wczasach…

 
Rok szkolny 2012/13 już za nami. Teraz trzeba tylko jakoś zebrać się w sobie i wytrzymać p
rzez te wakacje. Jakoś to będzie… Pociesza mnie perspektywa kolejnego roku szkolnego. Jeszcze tylko 63 dni 🙂 

Od wczoraj jestem w Kościelisku koło Zakopanego. Tygodniowy wypoczynek w górach. Świetny ośrodek (cały dla nas), wyśmienite jedzenie (stół szwedzki jest super), życzliwi ludzie ( na zdjęciu).

A z okna mojego pokoju przepiękny widok na Giewont z Krzyżem (również na zdjęciu – jak się przyjrzysz, Krzyż zobaczysz).

Jestem tu razem z grupą czterdziestu ministrantów z naszych pijarskich szkół i parafii z Krakowa, Rzeszowa, Jeleniej Góry i Elbląga. Najmłodszy uczestnik ma 8 lat, najstarszy 15. Do pomocy w okiełznaniu tej grupy mam jak zwykle niezawodnych kleryków: Przemka i Łukasza oraz studenta Pawła, który na pijarskich akcjach zjadł już prawie zęby.

Plan na najbliższy tydzień bardzo ambitny. Ciekawość i wszędobylskość chłopaków sięga zenitu… Tylko z pogodą bywa różnie. Póki co kradniemy promyki słońca.

Westchnijcie za nas, żebyśmy cało i zdrowo wrócili do domów.