Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę…


Czym jest dla mnie chrzest? Co to w ogóle znaczy być ochrzczonym? Do czego zobowiązuje mnie miano dziecka Bożego? Dlaczego mimo łaski chrztu doświadczam pokus i grzechów? Na te i na wiele innych pytań próbowali znaleźć odpowiedź uczestnicy Wiosennych Dni Skupienia, jakie odbywały się w miniony weekend w Krakowie.

Mimo wielu różnych obowiązków zgodziłem się te rekolekcje poprowadzić. I jak zawsze w czasie takich spotkań, i tym razem był to czas rekolekcyjnego skupienia również dla mnie. Można powiedzieć nawet, że dla mnie były to podwójne rekolekcje, bo przecież najpierw trzeba było te wszystkie mądre treści przygotować (przemyśleć, przemodlić, przetrawić), a potem trzeba było je przekazać. Stąd podwójne spotkanie z tym tematem.

Czas świetny i święty równocześnie. Dzielenie się wiarą, wspólne pochylanie się nad Słowem Bożym, towarzyszenie innym w odnajdywaniu Bożej woli. Dla takich chwil warto czasem nie przespać nocy przygotowując konferencję. Że o długich wieczornych rozmowach i spowiedziach nie wspomnę.

Bogu dzięki za ten czas. Na pewno potrzebny – szczególnie teraz, kiedy tyle różnych prac, zadań, obowiązków do wykonania. I Bogu dzięki za każdego uczestnika tych rekolekcji. Oby każdy z nich był wierny…

Żyjemy sobie, jak się zdarzy – zrywamy kartki z kalendarzy…


Po dość absorbującym tygodniu (szkolenia BHP, Rady Pedagogiczne, wywiadówki, Pijarskie Dni Skupienia, które przez weekend prowadziłem) wszystko powoli wraca do normy. Jutro normalny dzień. Choć święta coraz bliżej, więc pewnie łatwo nie będzie.

Jutro coś więcej o Dniach Skupienia…

Małe a cieszy…


Dwie dziewczynki z klasy pierwszej pokłóciły się dziś o to, która z nich będzie siedziała przy ławce stojącej najbliżej mojego biurka. Żadna z nich nie chciała dać za wygraną i zaczęły się przekomarzać. Słysząc to wkroczyłem do akcji i zacząłem mediować:

– Dziewczynki, pamiętajcie, że ta osoba, która jest mądrzejsza zawsze ustępuje innym.
– Widzisz moja droga – odezwała się Zuzia – ty jesteś mądrzejsza ode mnie, bo umiesz już czytać i dlatego powinnaś mi ustąpić.

*****

Przyznam, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem.
Ale cóż… życie.

Nauczyciel też przecież ciągle się uczy.

Święty Józefie, Patronie nasz…


Choć już późno, to jednak pod dzisiejszą datą nie mogę nie umieścić choćby kilku zdań o dwóch ważnych – przeżywanych dziś w Kościele – wydarzeniach. Ot, taki komentarzyk do tego, czym żyjemy.

Pierwsze wydarzenie – chcąc naprowadzić na nie dzieci w szkole powiedziałem, że nigdy więcej się ono już nie powtórzy. Chodziło mi oczywiście o inaugurację pontyfikatu. Podpowiedź okazała się mało pomocna. Tak czy inaczej inauguracja była. Obowiązki nie pozwoliły mi na siedzenie przed telewizorem i śledzenie tego wydarzenia na żywo, ale wyczytałem, że papież Franciszek znów zaskakuje. Otoczmy Go jeszcze bardziej naszą modlitwą. Niech tchnie nowego Ducha Bożego w wielką rodzinę dzieci Bożych.

Wydarzenie drugie to oczywiście Uroczystość św. Józefa Oblubieńca. Z racji tego, że to także mój Patron otrzymałem dziś od pewnej osoby piękną, własnoręcznie zrobioną ikonkę. Oto ona…


Kończąc, życzę wszystkim nieustannej opieki św. Józefa i tego byśmy wszyscy – na Jego wzór – uczyli się bardziej słuchać niż mówić.

Góra z górą się nie zejdzie…


Ufff, prawie sześć godzin siedzenia i słuchania. Za mną dłuższy niż myślałem kurs BHP dla nauczycieli. I na dodatek zakończony egzaminem.

Zmęczony, ale mądrzejszy wróciłem właśnie z drugiego końca Krakowa do siebie.
I żeby było ciekawiej – kurs prowadził nasz parafianin. Człowiek, który mieszka dwie ulice dalej.
Trzeba było jechać aż na drugi koniec miasta, żeby się spotkać… Ciekawie Pan Bóg to wszystko wyreżyserował.

A jutro… Jutro znów troszkę sobie posiedzę. Czeka mnie udział w dwóch Radach Pedagogicznych w szkołach, w których uczę…

Kogo spotkam tym razem? Aż boję się pomyśleć…