Oszaleć można…
Są takie miejsca na świecie, które – gdy się je nazwie po imieniu – powszechnie budzą bardzo konkretne skojarzenia. Miejsca, które – przywołane z nazwy – zdają się mówić same za siebie.
Dla mieszkańców Trójmiasta i okolic takim miejscem jest Kocborowo. Dla Wielkopolski – Dziekanka, dla Mazowsza – Tworki. Dla Śląska – Gliwicka, a w Słupsku i w Lublińcu – Morcinek. Dla Podkarpacia Jarosław i Żurawica, a dla województwa małopolskiego takim miejscem jest Kobierzyn.
Właśnie odłożyłem na półkę książkę Krystyny Rożnowskiej pt. ,,Można oszaleć. Opowieść o szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie.” To świetnie napisany reportaż o wyjątkowym na mapie Krakowa miejscu – o miejscu, które Jan Paweł II nazwał kiedyś ,,sanktuarium wielkiego cierpienia.”
Autorka pierwszy raz ze szpitalem w Kobierzynie zetknęła się ponad 40 lata temu. To wtedy poznała to miejsce, rozmawiała z personelem, zapisała swoje spostrzeżenia. Do Kobierzyna powróciła niedawno – w 2016 roku. Powróciła, by skonfrontować przeszłość z teraźniejszością.
Książka zawiera wiele ciekawych opisów i rozmów z lekarzami, terapeutami, pielęgniarkami, duszpasterzem. Są też – przy pełnym zachowaniu przepisów RODO – zapisy rozmów z tymi, dla których Kobierzyn stał się domem.
Książkę gorąco polecam, bo naprawdę otwiera oczy na wiele rzeczy…
