Za wy za kogo….?

Ewangelia wg św. Mateusza 16, 13-20

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Życie jak przeplatanka…

Życie zakonników pod wieloma względami różni się od życia ludzi świeckich. Ale w tej inności jest coś, co było, jest i pozostanie wspólnym mianownikiem: życie jednych i drugich jest niekończącą się przeplatanką dobrych i złych wydarzeń. Wydarzeń radosnych i pięknych oraz takich, które napawają nas smutkiem, zmuszają do refleksji i zadumy.

Tę przeplatankę radości i smutku widać ostatnio bardzo mocno w doświadczeniach naszej pijarskiej rodziny zakonnej. Od blisko dwóch tygodni nasze myśli są przy Tomku. On – choć jeszcze w śpiączce i pod uważną opieką lekarzy – powoli wraca do zdrowia. Jesteśmy z nim i przy nim i wciąż w tym trudnym doświadczeniu dziękujemy Bogu za ocalenie jego życia i prosimy o powrót do zdrowia.

W minioną środę jako pijarzy cieszyliśmy się z poświęcenia nowej pijarskiej szkoły. Tym razem w Rzeszowie. To wielka radość i powód do wdzięczności Panu Bogu za to, że po wielu dziesiątkach lat pijarska szkoła w Rzeszowie znów ruszyła. W innym niż kiedyś miejscu, z innym programem, z innymi ludźmi, ale wciąż pijarska, wciąż z Kalasancjuszem w tle, wciąż z nauczycielami prawdziwie zatroskanymi o wychowanie dzieci i młodzieży.

Wczoraj – w czwartek – znów wielki powód do radości. Trzech naszych nowicjuszy ukończyło czas formacji w nowicjacie, składając swoje pierwsze śluby zakonne i przywdziewając zakonny habit. Trzech zakończyło czas w nowicjacie, kolejnych czterech swoją nowicjacką formację rozpoczęło. Jak tu Panu Bogu za to nie dziękować?

Tak było w środę i w czwartek.
A dziś…

Dziś znów powód do smutku. W naszym domu zakonnym w Katowicach zmarł o. Andrzej Szczepaniak. Przez wiele lat – jeszcze jako kleryk – mogłem przyglądać się jego duszpasterskiej i katechetycznej pracy w parafii pw. Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie, na terenie której mamy swoje seminarium.

Kilka tygodni temu byłem w Katowicach. Siedzieliśmy razem na szkolnej stołówce, jedząc obiad w towarzystwie naszych uczniów. Ojciec Andrzej wspominał czasy swojego seminarium, wspominał swoją formację i pytał o to, jak teraz wygląda przygotowywanie kleryków do kapłaństwa. Kiedy się rozstawaliśmy, powiedziałem, że następnym razem przyjadę do niego z dyktafonem i trochę sobie powspominany.

Nie żartuj sobie ze starych, nie żartuj – usłyszałem na pożegnanie.

Ojcze Andrzeju, wcale nie byłeś stary. Miałeś dopiero 59 lat. Już Cię nie nagram na dyktafon i nie posłucham Twoich wspomnień, ale na pewno zachowam Cię w pamięci jako dobrego, oddanego ludziom – a szczególnie dzieciom – kapłana pijara. Spoczywaj w Panu.

 

Niech modlitwy nie zabraknie…

Ciągle modlimy się za Tomka. Modlitwa nadal potrzebna, a w naszych głowach rodzą się kolejne modlitewne inicjatywy.

Ktoś wymyślił, że jako seminaryjna Wspólnota będziemy codziennie modlić się o piętnastej Koronką do Bożego Miłosierdzia (Tomek taki właśnie wybrał sobie predykat: w dokumentach Zakonu pisze się jako Tomasz od Miłosierdzia Bożego).

Ktoś inny wpadł na pomysł różańcowej sztafety. Pomysł zrodził się kilkadziesiąt godzin temu, a już cała sztafetowa tabelka wypełniona. Choć, oczywiście, ciągle można się zgłaszać, bo modlitwy nigdy dość. Śmiało można powiedzieć, że Tomek od strony modlitewnej jest nieźle zabezpieczony 🙂 .

Dziś jednak warto przypomnieć, że inni też modlitwy potrzebują. Tomek pewnie najbardziej, ale inni także. Np. Wojtek, Jakub i Dominik. To ci trzej, którzy już  w najbliższy czwartek składać będą w Rzeszowie swoje pierwsze śluby zakonne. Przeżyli już miesięczny przednowicjat i roczną formację w nowicjacie, ale to oczywiście nie znaczy, że nasza modlitwa nie jest im już potrzebna.

Modlitwy potrzebują także inni nasi młodsi Współbracia – klerycy. Dziś przeżywają swój pierwszy w tym roku formacyjnym dzień skupienia. Przygotowują się w ten sposób do odnowienia swoich ślubów. Modlitwa potrzebna jest także tym kapłanom (nie tylko przecież pijarom), którzy rozpoczynają swoją posługę w nowych miejscach, na nowych stanowiskach, w obliczu nowych odpowiedzialności.

Niech tej modlitwy – naszej za Was, a Waszej za nas –
szczególnie  w tych dniach nie zabraknie…