O mnie słów kilka…

Kiedyś wyglądałem tak…

o. Piotr Paweł Recki SchP

Przygodę z pijarami rozpocząłem w 1998 roku. Wtedy to – dokładnie w połowie października – po raz pierwszy wybrałem się do jednego z pijarskich klasztorów, by na własnej skórze zobaczyć, co to znaczy być pijarem. Spodobało mi się tak bardzo, że później do tego samego klasztoru (Bolszewo koło Wejherowa) wracałem jeszcze kilka razy.

…  a dziś tak 🙂

Po maturze i dwuletnim studium ekonomicznym nadszedł czas decyzji co do przyszłości. Mając 22 lata (za sobą kilka szkół i pracę zawodową) postanowiłem, że zostanę pijarem. W końcu wielu o tym marzy, by żyć jak pijarzy 🙂 Decyzja o życiu zakonnym i kapłańskim była jak najbardziej moja, ale na wiele rożnych sposobów potwierdzana także przez Pana.

No i zaczęło się: przednowicjat w Krakowie, nowicjat w Rzeszowie, studentat (i znów Kraków), roczna praktyka w Łowiczu. Nadeszła pora na śluby wieczyste. Złożyłem je w marcu 2011 r. W maju 2011 r. święcenia diakonatu. I wreszcie – 26 maja 2012 roku – święcenia kapłańskie w Poznaniu. Po święceniach pierwsza miłość czyli pierwsza moja parafia – M.B.Ostrobramskiej w Krakowie na Wieczystej. A tam piękne nowe doświadczenie pracy duszpasterskiej i katechetycznej. Przez cztery lata byłem tam m.in. katechetą, opiekunem Liturgicznej Służby Ołtarza, duszpasterzem Odnowy w Duchu Świętym, kapelanem Domu Pogodnej Jesieni i Ośrodka dla Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie i Ruchowo.

Od sierpnia 2016 roku mieszkałem we Wspólnocie naszego pijarskiego Seminarium, gdzie – jako ojciec duchowny – byłem odpowiedzialny za formację naszych kleryków. W dalszym ciągu byłem też Prowincjalnym Moderatorem Liturgicznej Służby Ołtarza (do sierpnia 2019 roku) i delegatem o. Prowincjała ds. Powołań. W czerwcu 2021 r. moja posługa w Seminarium i w duszpasterstwie powołań dobiegła końca.

W wielu wpisach na tym blogu poruszam tematy dotyczące mojej dawnej i obecnej posługi. Pięknej, ale też czasami bardzo trudnej. Dlatego o jedno chcę tutaj poprosić – o modlitwę. Ponoć nie ma złych kapłanów – są tylko tacy, za których ludzie się za mało modlą (św. Jan Maria Vianney). Jeśli więc czytasz teraz te słowa, to wiedz, że może właśnie teraz Pan Bóg każe mi dzielić się z Tobą odpowiedzialnością za moje kapłaństwo. Weź na siebie choć niewielką część tej odpowiedzialności i proś Pana Boga, żebym był dobrym kapłanem. Ja sam każdego dnia modlę się za tych, którzy modlą się za mnie.

A jeśli kiedykolwiek będziesz miał (a) chęć odezwać się do mnie,  o coś zapytać, czymś się podzielić, albo po prostu napisać, że istniejesz – śmiało. Ten blog jest po to, byśmy wszyscy odważniej szli do Nieba. A tam przecież nie idzie się w pojedynkę.

Namiary na mnie znajdziesz w bocznym panelu pod hasłem: Złap mnie.