Nie objawienia są ważne i nie widzący…

Na przełomie czerwca i lipca br. ponad tydzień spędziłem w Medjugorie. Od lat chciałem się tam wybrać, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie. W tym roku w końcu się udało.

Pobyt w Bośni i Hercegowinie relacjonowałem na blogu na bieżąco (w kalendarzu po lewej stronie wystarczy odszukać datę 1 lipca). Od tamtej pielgrzymki temat objawień maryjnych stał mi się jakoś bliższy. Tym bardziej, że drugiego lipca z bliska w takim objawieniu uczestniczyłem.

Z ciekawych książek, które ostatnio przeczytałem, polecam Wam dziś Rozmowy z widzącymi. To zbiór bardzo ciekawych wywiadów z tymi, którzy już od kilkudziesięciu lat widzą Matkę Bożą, objawiającą się w Medjugorie.

Znamienne, że na wiele pytań dotyczących objawień widzący zawsze odpowiadają tak samo: ,,Nie objawienia są ważne, nie widzący są ważni. Ważne jest to, żeby się ludzie nawracali.”

Niech ciekawość związana z medjugorskimi objawieniami rozpala w nas pragnienie modlitwy i wspiera nas w naszym powracaniu do Pana Boga.

Oślica Balaama…

Miało być o książkach, więc proszę…

Jeszcze przed wakacjami ukazała się bardzo ciekawa książka s. Małgorzaty Borkowskiej – benedyktynki z Żarnowca, zatytułowana: Oślica Balaama. Tytuł dość tajemniczy, ale każdy, kto choć raz czytał Księgę Liczb wie, że oślica Balaama właśnie tam ma swoje kilka wersetów.

Siostra Borkowska – niczym oślica Balaama – postanowiła wreszcie otworzyć swe usta. Wreszcie, bo jak sama mówi, milczała kilkadziesiąt lat. Otworzyła usta i przemówiła. Na jaki temat?

Na temat księżowskich kazań, których przez kilka dekad musiała słuchać w żarnowieckim klasztorze. Warto zdradzić, że siostra jest nader krytyczną (nie krytykancką) cenzorką.

Z punktu widzenia księdza książka dość ciekawa. Wytyka wprawdzie kaznodziejskie błędy, (w niektórych momentach nawet ośmiesza mówiących), ale na pewno daje do myślenia. A że Oślica Balaama rozeszła się jak świeże bułeczki, autorka postanowiła dopisać część drugą. Tym razem pod jeszcze bardziej dającym do myślenia tytułem: Ryk oślicy.

Obie książki polecam – tę pierwszą szczególniej. Można się przy nich nie jeden raz uśmiechnąć, ale można się też w pewnych momentach zwyczajnie złapać za głowę. Na pewno lektura obowiązkowa dla wszystkich głoszących i do głoszenia się przygotowujących.

 

Ty się tym zajmij…

Tej książki chyba jakoś szczególnie reklamować nie trzeba. Wielu z Was przeczytało ją na pewno już dawno. Niektórzy są w trakcie. Inni zapewne jeszcze po nią sięgną. Naprawdę warto.

Książka o mistyku. Posiadał przedziwny wgląd w duszę człowieka – napisał ponad 220 tysięcy imaginette czyli obrazków z proroczym słowem skierowanym przez Jezusa albo Matkę Bożą do konkretnej osoby. Niezwykle ceniony przez o. Pio, który często odsyłał do niego swoich penitentów. Kapłan heroicznie wierny Kościołowi, mimo, że był przez Kościół bardzo mocno doświadczany: z powodu oskarżeń nieprzychylnych mu osób, wielokrotnie stawiany przed Świętym Oficjum, oskarżony o herezję, z ponad 16 – letnim zakazem odprawiania Mszy św. i głoszenia homilii. Mimo to, na zawsze pozostał wierny Kościołowi.

Zmarł w opinii świętości. W 1995 r. została złożona oficjalna prośba o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Sługi Bożego. Kiedy rusza proces, umiera pierwszy postulator procesu – kapucyn o. Antonio Maglione, drugim zostaje o. Massimiliano Maffei. W niewyjaśnionych okolicznościach zostaje on jednak zawieszony w swoich czynnościach. Automatycznie wstrzymano także i proces. Obecnie nie ma żadnych dalszych decyzji, nie wyznaczono nowego postulatora. Czyżby kudłaty mieszał tak bardzo nawet po śmierci ks. Dolindo?

Książka, która otwiera oczy…

Już wiele książek reklamowałem na tym blogu, ale – na ile sięgam pamięcią – nie prezentowałem tu jeszcze żadnej książki żadnego pijara.
I dziś to zmieniamy…

Chcę zareklamować Wam książkę o. Piotra Różańskiego pt. ,,Ksiądz też ma dwie nogi.” Nie dlatego o tym dziś piszę, że Piotr jest moim współbratem i że swoich nie wypada nie promować; nie dlatego, że też pochodzi z diecezji koszalińsko – kołobrzeskiej; nie dlatego, że obaj mamy doświadczenie posługi w Odnowie w Duchu Świętym i nawet nie dlatego, że kiedyś mieszkaliśmy razem w jednym pokoju w seminarium.

Nie… reklamuje dziś tę książkę, bo zwyczajnie… jest dobra. Piotr dotyka w niej tematów, o których zwykle głośno się nie mówi. No chyba, że tylko w kontekście jakichś skandali z udziałem takiego czy innego kapłana.

O tym, jakie naprawdę dylematy przeżywają w swoim kapłaństwie księża, wiedzą tylko nieliczni. Może właśnie dlatego tak wiele jest niezrozumienia i osądzania wymierzonego w stronę duchownych.

Niech zatem ta książka otwiera oczy…

Świętość jest dla każdego…

Jak chyba większość z nas, też mam kilku swoich ulubionych świętych. Pierwszy i najważniejszy to św. Józef Oblubieniec. I to nie tylko dlatego, że przed lat poświęciłem mu całą moją pracę magisterską, a od kilkunastu lat w dokumentach zakonnych figuruję jako Piotr od św. Józefa Oblubieńca.

Drugi to nasz św. Kalasancjusz. Ten sam, który dał początek pijarskiemu Zakonowi. Trzecia postać to św. s. Faustyna. I czwarty święty, którego tak naprawdę odkryłem i pokochałem dopiero w seminarium to św. o. Pio.

Przez ostatnie tygodnie rozczytywałem się w ,,Listach Ojca Pio.” Korespondencja, którą Pio wymieniał ze swoimi dwoma kierownikami duchowymi w latach 1910 – 1912 czyli przez dwa lata bezpośrednio po otrzymaniu święceń kapłańskich, stanowi niezwykle ciekawą lekturę. Jeśli ktoś myśli, że o. Pio zawsze był cichy i pokorny, to się myli. Jeśli ktoś myśli, że o. Pio nigdy nie narzekał, nie żalił się na swój los (stygmaty, niezrozumienie, decyzje przełożonych) to myli się jeszcze bardziej, niż za pierwszym razem. Ojciec Pio nie od razu był święty – jego droga do świętości była długa i wyboista.

Warto trochę ,,odczarować” tę postać. Warto zobaczyć w nim kogoś, kto ma swój charakter, temperament, swoje wady i ograniczenia. Nie piszę o tym po to, by czegoś umniejszać tej niezwykłej postaci, ale po to, byśmy wszyscy uświadomili sobie, że nikt nie rodzi się świętym od razu i że każdy z nas, nawet bardzo słaby i grzeszny, może – przy współpracy z łaską Bożą – dojść do świętości.

,,Listy Ojca Pio” jak najbardziej polecam…