Wielka radość…

Szopka bożonarodzeniowa w kościele ojców pijarów w Krakowie na Rakowicach

Rzadko to robię… Naprawdę rzadko zamieszczam tu moje wiersze. Jak dotąd na blogu pojawiło się ich zaledwie osiem. Dziś pora na kolejny tekst. Tym razem bardzo świąteczny pt.: Wielka radość.

Wielka radość w małej szopce
I wielkie zdziwienie
Bo Bóg żywy jako Człowiek
Przychodzi na ziemię

Matka Boża czule tuli
Ciałko swego Syna
Aniołowie głoszą ludziom:
Radosna Nowina

Wielka radość w sercach ludzi
Gości w każdym domu
Bo Syn Boży przyszedł na świat
Nie mówiąc nikomu

Nawet Herod król nie poznał
Wielkiej tajemnicy
Ni w Betlejem nikt nie wiedział
Że to Syn Dziewicy

Przyszedł na świat w wielkiej biedzie
W ubogim Betlejem
W sercach ludzi budzi pokój
Obdarza zbawieniem

Zanim sam stanąłem…

Zanim sam stanąłem przy ołtarzu Pana
Nim do rąk swoich wziąłem Jego Ciało
To najpierw w ciszy, długo, na kolanach
Prosiłem Boga, by co chciał, się stało

Prosiłem Boga, modliłem się wiele
Mówiłem, że gotów jestem pójść za Nim
A On odpowiedział i w swoim Kościele
Na mojej drodze kapłanów postawił

Dobrych kapłanów miałem w życiu szczęście
Na swojej spotkać do kapłaństwa drodze
Wielu z nich pamiętam, z kilkoma mam zdjęcie
Dziś dzięki Nim pewniej po tej drodze chodzę

Tobie, dobry Boże, dzięki za Kapłanów
Tych wszystkich, których w swym życiu spotkałem
Dzięki za Ich wiarę, świadectwo, obecność
I za to, że przez Nich Ciebie pokochałem

Dziś, kiedy sam już staje przy Twoim Ołtarzu
Kiedy sam w swe ręce Twoje biorę Ciało
Gdy łączę się z Nimi w Chrystusowej Męce
Tak wiele by Im powiedzieć się chciało

Chciałoby się mówić, wspominać, dziękować
Przy każdym z Nich zatrzymać się chwilę
Ale oprócz wspomnień ważniejsza modlitwa
Modlitwa – aż i tylko tyle…

Ten wiersz powstał dziś –  w Wielki Czwartek 2018 – z głębokiej potrzeby serca.

Dziękuję Ci, Jezu…

1. Choinka już w domu pięknie przystrojona
I karp na stole już czeka.
Stajemy więc razem, łamiemy opłatek,
Na sianku widzimy Człowieka.

2. Człowiek to niezwykły, Syn Boga żywego,
Do ludzi na ziemię przychodzi.
Na dom swój wybiera ubogą stajenkę.
Na sianku, wśród zwierząt się rodzi.

3. Przychodzi na ziemię, by zamieszkać z nami,
By życie odmienić ludzkości.
Przychodzi, by wspierać, pomagać i leczyć.
Przybywa na ziemię z miłości.

4. Dziękuję Ci, Jezu, że przychodzisz do mnie,
Że dla mnie Betlejem zostawiasz.
I pragniesz zamieszkać w moim zimnym sercu.
A przez to codziennie mnie zbawiasz.

(Kraków 2012 r.)

Kapłańskie pacierze…

Kapłańskie pacierze

Gdy wracam do siebie, po dniu pełnym wrażeń,
Gdy siadam wygodnie w fotelu.
Gdy sięgam po brewiarz, przewracam stronice,
W modlitwie pamiętam o wielu.

Bo wielu wciąż woła, prosi o pacierze
I wielu na modlitwę czeka.
A kapłan nie może zapomnieć, zostawić
w potrzebie żadnego człowieka.

Gdy wracam do siebie, za różaniec chwytam
I Zdrowaś Maryjo powtarzam,
To wierzę głęboko, że dzięki modlitwie
Bóg ludzi swą łaską obdarza.

Adwentowe zamyślenia…

Poniżej wiersz o adwentowym oczekiwaniu.
Napisałem go przed czterema lat i ciągle jest aktualny.

1. Nie lubimy czekać – to nie tajemnica,
Tak wielu się spieszy, gdzieś goni.
To praca, to szkoła, wyjazdy, rodzina.
I człowiek zatrzymać się boi.

2. Boi się zatrzymać, pomyśleć, zadumać,
Bo na to wciąż czasu mu szkoda.
Tak, jakby zapomniał, że w cichości serca,
Czekać go może przygoda.

3. Przygoda spotkania z Tym, który nadchodzi
I który już stoi przed drzwiami.
Przygoda, od której tak wiele zależy.
Bo Jezus pozostać chce z nami.

4. On znów przyjdzie do nas, my ciągle czekamy,
On przyjdzie w te Święta na nowo
Obyśmy tylko w prozie codzienności
Zgodzili się przyjąć to Słowo.

W klimatach Bożego Narodzenia…

Choinka już w domu pięknie przystrojona
I karp na stole już czeka.
Stajemy więc razem, łamiemy opłatek.
Na sianku widzimy Człowieka.

Człowiek to niezwykły, Syn Boga żywego.
Do ludzi na ziemię przychodzi.
Na dom swój wybiera ubogą stajenkę,
Na sianku, wśród zwierząt się rodzi.

Przychodzi na ziemię, by zamieszkać z nami,
By życie odmienić ludzkości.
Przychodzi, by wspierać, pomagać i leczyć,
Przybywa na ziemię z miłości.

Dziękuję Ci, Jezu, że przychodzisz do mnie,
Że dla mnie Betlejem zostawiasz.
I pragniesz zamieszkać w moim zimnym sercu.
A przez to codziennie mnie zbawiasz.

 

 

Ileż to razy…


Wczoraj rozważaliśmy Ewangelię o synu marnotrawnym i o miłosiernym ojcu.  A dziś ,,odkopałem” kolejny wiersz – tym razem z grudnia 2009 r.
Dziś już bym takiego wiersza nie napisał, ale kiedyś … Zamieszczam, by zachęcić do odrobiny refleksji.

 Tyle razy…

1.      Tyle już razy w moim krótkim życiu
Brałem majątek, wychodziłem z domu.
I nie myślałem, że sprawiam Ci przykrość

W dal wyruszałe
m, nie mówiąc nikomu.

2.      Ileż już razy opuściłem Ciebie?
Ileż przeze mnie wylałeś swych łez?
Ileś dni czekał? Kiedy ja o chlebie

Marzyłem, by go z Tobą jeść.

3.      Trudno mi było przyznać się do zdrady,
Trudno mi było wracać w Ojca dom,
I gdy wiedziałem, że już nie dam rady,

wiedziałem także, że nie jestem sam.

4.      I powróciłem, a Tyś mnie powitał,
Dałeś mi pierścień i szatę najlepszą.
I zrobię wszystko, abyś nie żałował

I bym zasłużył na nagrodę wieczną.

5.      Przebacz mi, Ojcze, kiedy znów ucieknę,
Kiedy przeze mnie tęsknić będziesz znów.
Pomóż mi zawsze pamiętać o domu,

I nie zapomnieć nigdy Twoich słów:

  Synu wróciłeś. Tak czekałem…

Oto jest dzień, który dał nam Pan…


Gdy rano kogut pieje,

Gdy budzi Cię o świcie,
Nie gniewaj się na niego,  
Wtedy się budzi życie.

Gdy na twarz promień pada,
I dzięcioł w konar stuka,
Wtedy się nie złość na niego.
On pożywienia szuka.

Otwierasz oczy i myślisz:
Znów trudny dzień przede mną.
Zaufaj Panu i uwierz,
Z Nim nigdy nie będzie ciemno.

Życie bez Boga to ciemność.
Życie bez Niego – przegrana.
Więc wstając odrzuć zwątpienie,
Uśmiechnij się od rana
.

Uśmiechnij się do słońca,
I na konarze dzięcioła,
A sam zobaczysz, jak szybko
Pełen wdzięczności zawołasz:

Boże, dziękuję…

(ten tekst napisałem dawno, dawno temu – w październiku 2000 roku)