Znów będzie tak, jak dawniej…

Późno już. Na zegarze 22.30. Właśnie wróciłem do Krakowa. Tak kończy się ostatni dzień mojego urlopu.

Przyznaję, było tego wolnego w tym roku całkiem sporo. I tego prywatnego i tego przeżywanego w naszej seminaryjnej Wspólnocie. Wszystko, co dobre, szybko się kończy, ale chyba tym razem mogę śmiało powiedzieć, że… to dobrze, że się kończy.

Pora wracać do codziennych zajęć i obowiązków. Pora wracać do domu, do Wspólnoty. Do ludzi, którzy już pytają o terminy kolejnych rozmów i spowiedzi… Swoją drogą, niewiele w życiu kapłana jest tak pięknych chwil, jak te, w których inni – w taki czy inny sposób – komunikują mu: jesteś nam potrzebny, czekamy na ciebie, wracaj.

Wracam więc… Od jutra wszystko będzie jak dawniej. A może tylko tak mi się wydaje?

Dają serce na dłoni…

Bardzo lubię Warszawę. Nie wiem, czy bardziej niż Kraków czy trochę mniej, ale na tyle ją lubię, by właśnie tutaj spędzać część mojego corocznego urlopu. Tym bardziej, że życzliwych ludzi wokół nie brakuje. Na przykład Siostry, które od lat przyjmują mnie pod swój dach. I dają serce na dłoni… Korzystam z tej ich gościnności od lat, bo miejsce naprawdę szczególne.

Na drugim planie warszawskie Sanktuarium św. s. Faustyny


To ten sam adres, pod który 1 sierpnia 1925 r. zapukała Helena Kowalska. Ta sama, która potem – stając się siostrą Faustyną – miała w tym miejscu objawienia Pana Jezusa Miłosiernego. Mieszkam więc w miejscu objawień.

https://warszawa.gosc.pl/doc/3833972.Na-Zytniej-wszystko-sie-zaczelo

Mija godzina 18.oo. Pora już powoli opuszczać Warszawę.
Następny przystanek już za kilka godzin w okolicach Ostrołęki.

W gościnie w Pelplinie…

Na mapie moich wakacyjnych wojaży kolejne przystanki. Tym razem korzystam z gościnności facebookowych znajomych z Tczewa. Loguję się u nich i jedziemy do Pelplina. Wstyd się przyznać, ale nigdy jeszcze tam nie byłem. A historia tamtych okolic jednakowoż piękna jak długa.

Wystarczy wspomnieć choćby pocysterską katedrę (a w niej krypty, w których przez wieki grzebano chełmińskich i pelplińskich biskupów z bpem Janem Bernardem Szlagą na czele) i obiekty do niej przyległe, Wyższe Seminarium Duchowne, kościółek Bożego Ciała na pobliskim cmentarzu czy plac z ogromnym krzyżem ustawionym na pamiątkę wizyty Jana Pawła II w Pelplinie.

Obiekty pocysterskie: dzisiejsza katedra pelplińska i katolickie LO

Gmach Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie

Z ręki Bożej Opatrzności…

Ostatni dzień sierpnia…

Choć ja – pracując ze studentami – mam jeszcze kilkanaście dni urlopu, już dziś dziękuję Panu Bogu za minione dwa wakacyjne miesiące. Dużo się przez ten czas wydarzyło. Dużo przeżyć, doświadczeń. Dużo przejechanych kilometrów, odwiedzonych miejsc i nowych poznanych osób.

Człowiek byłby godnym pożałowania ignorantem, gdyby Bożej Opatrzności za to nie dziękował.