Złote myśli ku pokrzepieniu…

Na księgarnianych półkach coraz więcej dobrych książek. Tyle tylko, że – jak mówi pewien redemptorysta z Torunia – na dobre książki szkoda nam czasu, dlatego trzeba sięgać tylko po te, które są bardzo dobre.

I ja się generalnie do tej rady staram stosować. Problem tylko w tym, że często dopiero po przeczytaniu książki wiadomo, czy zaliczyć ją do dobrych czy bardzo dobrych. Dziś odstawiam na półkę kolejną pozycję. Tytuł dość intrygujący: Dotknięta przez niebo. Powiem szczerze – czytałem lepsze, ale i z tej książki warto coś zostawić dla siebie i czymś podzielić się z innymi. No więc takie dwa fragmenciki na dziś. Ku refleksji. Pierwszy fragment:

Kiedy przychodzi pokusa, potrzebna jest nasza reakcja. Bardzo prosta i bardzo skuteczna rada w czterech krokach to:

a). od razu upaść na kolana i zacząć rozmawiać z Bogiem,
b). uświadomić sobie, że w pokusie nie jesteśmy sami, bo On jest obok nas,
c). w modlitwie wspominać Krew Jezusa, bo Ona jest jak zbroja,
d). po kilki minutach modlitwy oddać cześć i chwałę Jezusowi. Uwielbienie jest egzorcyzmem.

I drugi fragment:

Zawsze, gdy postanowimy odrzucić grzech i żyć według Jego słowa, Bóg nas poprowadzi. On słyszy szczere serca. Natomiast modlitwa w desperacji wznosi się na inny poziom. Zdesperowana osoba, która musi dostać odpowiedź, dostanie ją. Człowiek wie, kiedy płonie dla Boga. To sytuacja, w której brak Bożej odpowiedzi na modlitwie oznacza, że nie przetrwamy kolejnego dnia. Niestety, bardzo często na modlitwie nie jesteśmy dostatecznie zdesperowani. Odmawiamy nasze modlitwy – niekiedy nonszalancko – nawet codziennie, ale często nie ma w nich desperacji.

Z tymi myślami Was zostawiam.

Znów zrobiło się gorąco…

Zapowiedź tzw. Czarnego Piątku, oznakowanie niektórych poznańskich kościołów, agresywna pikieta przed Pałacem Arcybiskupów Warszawskich – to tylko niektóre z ostatnich inicjatyw ludzi, którzy głośno domagają się liberalizacji przepisów aborcyjnych. Dużo się teraz w tym temacie dzieje i pewnie w najbliższych dniach jeszcze dużo dziać się będzie.

A ja odkładam właśnie na półkę bardzo ciekawą książkę. Właśnie o aborcji. Sięgnąłem po nią kilka dni temu, jeszcze zanim temat aborcji stał się znów tak bardzo głośny. Książka K. Romanowskiej i K. Skrzydłowskiej – Kalukin zatytułowana ,,Dziewięć rozmów o aborcji” to zbiór wywiadów z kobietami, które kiedyś zdecydowały się na zabicie własnego dziecka. Tak, na zabicie. Chociaż nie wszystkie bohaterki wspomnianej książki by się pod tym podpisały, spędzenie płodu należy nazwać właśnie tak.

Każda z opisanych historii jest na swój sposób przerażająca. I chociaż niektóre z bohaterek zarzekają się, że gdyby miały jeszcze raz decydować, decyzji by nie zmieniły, wszystkie zgodnie twierdzą, że sam moment aborcji był czasem niezwykle traumatycznym. Jedne z nich całą odpowiedzialność biorą na siebie. Inne za taki stan rzeczy winią nieodpowiedzialnego partnera (tylko jedna z bohaterek miała męża!!!), chorobę, zły stan psychiczny, niepewną sytuację finansową, itp. Powodów rzeczywiście może być wiele.

Dlatego właśnie nie wolno nam osądzać. Choć grzech trzeba grzechem nazwać. O tym, co znaczy lęk przed urodzeniem dziecka w którejś z wyżej wymienionych sytuacji, wie tylko ta kobieta, która coś takiego przeżywa. Ci, którzy tego nie przechodzili, nigdy tego nie zrozumieją.

To, co mnie jakoś mocno uderzyło w tych historiach, to powtarzające się myśli bohaterek: ,,Może, gdybym spotkała wtedy kogoś, z kim mogłabym porozmawiać, nie zrobiłabym tego.” Wspólny mianownik niemal wszystkich historii to poczucie niesamowitej samotność i świadomość, że jest się z tym wszystkim samą. A do tego niemożność porozmawiania o swojej sytuacji z kimkolwiek. Lęk, strach, niepewność…

Tylko dwie z kobiet udały się na rozmowę do księży. Niestety, już po dokonaniu aborcji. Może, gdyby odważyły się na taki krok wcześniej, nie miałyby czego opowiadać autorkom wspomnianej książki…

Książka godna polecenia…

Można narzekać na opóźniające się pociągi i na dłużące się w nieskończoność podróże, ale z drugiej strony… Jeśli ma się w plecaku kilka ciekawych książek, zawsze jest co robić.

Po pobycie w Zielonej Górze odkładam na półkę kolejną książkę jednego z moich ulubionych autorów – Wojciecha Sumlińskiego. Tym razem na półce – obok ,,Niebezpiecznych związków Bronisława Komorowskiego” i ,,Niebezpiecznych związków Andrzeja Leppera” wspomnianego autora, ląduje ,,Ksiądz.”

,,Ksiądz” to historia człowieka pokoju, człowieka zawierzenia Bogu. Historia księdza, który pomimo wyroku śmierci, prześladowań i zakazu odprawiania Eucharystii, pozostał wierny Kościołowi i prawdzie. A wszystko po to, by udowodnić, że nadzieja z Bogiem nie umiera nigdy. Książka bez wątpienia godna polecenia…

Polecam…

Pora dziś na reklamę kolejnej książki. Tym razem mam na myśli wywiad red. Tomasza Terlikowskiego z ks. Piotrem Glasem – ewangelizatorem i byłym egzorcystą. Wywiad pod bardzo wymownym tytułem ,,Dzisiaj trzeba wybrać.”

Na okładce, w ramach zachęty, można przeczytać m.in. słowa ks. Dominika Chmielewskiego sdb. Pisze on: ,,Rozmowę z ks. Piotrem Glasem czyta się jednym tchem. Lepiej sprawdź, czy nie masz jakichś koniecznych obowiązków na najbliższych kilka godzin, bo gwarantuję, że nie oderwiesz się od niej!”

Po lekturze tej książki, pod słowami ks. Dominika podpisuję się obiema rękami. I to wcale nie tylko dlatego, że ks. Piotr mówi o rzeczach, o których dziś mówić ma odwagę niewielu. On o rzeczach trudnych (także o tych z  kapłańskiego podwórka) mówi głośno, wręcz krzyczy… Nie po to, by osądzać, ale po to, by pokazać problem i wezwać do nawrócenia i modlitwy.

Do lektury książki i do modlitwy za kapłanów szczerze zachęcam…

 

 

Ostatni taki prymas…

Spotkanie kard. Józefa Glempa z Jerzym Urbanem.

– Księże Prymasie, niech Prymas zobaczy. Mamy takie same uszy – miał kiedyś zagadnąć Urban do Glempa.
– Rzeczywiście – odpowiedział z uśmiechem ten drugi – ale ja w odróżnieniu od pana między uszami mam twarz.

Sarkofag Prymasa w podziemiach katedry św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Taka oto anegdota – świadkowie zarzekają się, że bardzo prawdziwa – znalazła się w jednej z książek o Jerzym Ubranie. W tej samej, w której Urban mówi o tym, że – choć jest niewierzący – boi się śmierci.

Dziś jednak nie o tym. Dziś słów kilka o innej książce. O książce autorstwa Mileny Kindziuk ,,Kardynał Józef Glemp – ostatni taki prymas.”

Chociaż kilka razy w życiu miałem okazję spotkać się z Prymasem Glempem twarzą w twarz, chociaż starałem się wsłuchiwać w jego nauczanie i byłem w miarę na bieżąco z podejmowanymi przez niego decyzjami – był przecież nie tylko prymasem, ale przez wiele lat także przewodniczącym KEP, więc po prostu o nim się mówiło – muszę powiedzieć, że w książce tej znalazło się kilka wątków, o których nie miałem pojęcia.

Nie wiedziałem np. o bardzo trudnej – ciągnącej się całymi miesiącami, by nie powiedzieć, że latami – relacji między hierarchą a księdzem Popiełuszko. Ksiądz Jerzy nie raz i nie dwa przez Prymasa zwyczajnie płakał i wiele razy skarżył się przyjaciołom na to, że ten traktuje go gorzej niż Służba Bezpieczeństwa.

Dla mnie było to zaskakujące wyznanie… Sam Prymas w wywiadzie z autorką przyzna po latach, że słowa ks. Jerzego bardzo go bolały. Odebrał je jako krzywdzące i niesprawiedliwe.

To tylko jeden z wielu bardzo ciekawych wątków wspomnianej publikacji. O tym i o wielu innych – choćby o tym, jak SB mieszała w relacjach biskupi – kapłani i do jakich metod się uciekała – przeczytacie w książce Mileny Kindziuk: ,,Kardynał Józef Glemp – ostatni taki prymas.”

To książka z kategorii tych, które czyta się z wypiekami na twarzy. Szczerze polecam…