Historia cudownego Krzyża mogilskiego

Z pięknym Krakowem łączy się wiele różnych legend. Wśród nich jest ta, która głosi, że dawno, dawno temu Wisłą płynęły trzy krzyże. Pobożni ludzie, którzy te krzyże dostrzegli, od razu wydobyli je z nurtu rzeki. Nie bardzo wiedzieli, co z nimi począć, ale szybko podjęli wiążące decyzje. Jeden z wyłowionych krzyży zanieśli do kościoła Mariackiego, drugi do wawelskiej katedry, a trzeci do opactwa cystersów w Mogile. To tylko legenda. Nikt tak naprawdę nie wie, ile w niej jest prawdy, a ile baśni.

Prawdą jest na pewno to, że znajdujący się dziś w cysterskim opactwie Krzyż mogilski od lat przyciąga w ten rejon Krakowa prawdziwe rzesze. Do Mogiły pielgrzymują mieszkańcy Nowej Huty. Odwiedzają to miejsce mieszkańcy Krakowa, a w szczególnych dla Mogiły dniach – takich jak np. mogilski odpust we wrześniu każdego roku – nie brakuje pielgrzymów z Polski, a nawet ze świata.

Ja sam też lubię to miejsce. Z mojego klasztoru do Mogiły mam całkiem niedaleko. Autem zaledwie kilkanaście minut. Lubię usiąść sobie w ciszy tamtejszego sanktuarium i zapatrzeć się w ten cudowny Krzyż, który nie tylko od wieków odbiera od ludzi chwałę, ale który także szczególnymi łaskami za nawiedzenie potrafi się odwdzięczać.

Grono ludzi, którzy twierdzą, że w Mogile wyprosili sobie lub innym jakąś szczególną łaskę, wciąż się powiększa. Warto odwiedzić to miejsce. I warto sięgnąć po książkę pt.: ,,Historia cudownego Krzyża mogilskiego.”