Kuba
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że ze sportem nie mam za wiele wspólnego. Moja wiedza na temat piłki nożnej wybiega trochę ponad to, że ,,piłka jest okrągła, a bramki są dwie”, ale orłem w tej dziedzinie nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę. Kiedy jednak w księgarni natrafiłem na książkę ,,KUBA”, kupiłem od razu. I przeczytałem w trzy dni.
Obarczony ciężarem niewyobrażalnej tragedii z dzieciństwa, Błaszczykowski niechętnie i bardzo rzadko mówił o swojej przeszłości. W rozmowie z Małgorzatą Domagalik przerwał jednak milczenie i w przejmująco szczerych rozmowach opowiedział o sobie, o swoim dzieciństwie, o tragicznej śmierci mamy, o buncie dorastania i mozolnym pokonywaniu demonów przeszłości. Także o przebaczeniu ojcu – mordercy.
Tak, Kuba Błaszczykowski staje w jednym szeregu z p. Marianną Popiełuszkową, z Eleni, z rodzicami zabitego w Krakowie Dawida Korneckiego i z wieloma jeszcze – nieraz nie znanymi szerzej z nazwiska – innymi, którzy dojrzeli do tego, by mordercom swoich najbliższych szczerze przebaczyć.
Właśnie dlatego przeczytałem tę książkę. Dla mnie Kuba jest wielki nie przez to, ile strzelił bramek, ile miał asyst i jak długo nosił opaskę z napisem: kapitan. To sprawy ziemskie, drugorzędne. Dla mnie Kuba jest wielki przez to, że potrafił podnieść się po dramatycznej śmierci własnej mamy. Więcej, potrafił wybaczyć mordercy. Szacun.
Książkę polecam…
