Helenka poszła do nieba
Pierwszy raz usłyszałem o Helence dokładnie wtedy, kiedy większość z nas czyli po 24 stycznia 2017 r. To właśnie wtedy (w środku nocy) w Cochabamba w Boliwii doszło do dramatycznych wydarzeń, w wyniku których młoda świecka misjonarka z Libiąża (diec. krakowska) zginęła od ciosów zadanych jej przez włamywacza.
Helenka Kmieć to postać absolutnie wyjątkowa. Porywająca i zmuszająca do refleksji. Wszystkie dary, które od Pana Boga otrzymała (a miała ich naprawdę wiele) wykorzystywała po to, by służyć Bogu i ludziom. Do Boliwii wyjechała, by pomagać siostrom służebniczkom dębickim w prowadzeniu ochronki dla dzieci.
Pierwszy w rodzinie o jej śmierci dowiedział się jej wujek – biskup Jan Zając. ,,Helenka poszła do nieba” – z tymi słowami stanął w drzwiach rodzinnego domu wolontariuszki.
Książkę gorąco polecam. Polecam też liczne nagrania na you tube opowiadające o tym, jak niezwykłą osobą była Helena Kmieć. Jej proces beatyfikacyjny trwa.
