Ciało z jej ciała

Wakacyjny pobyt nad morzem kojarzy mi się nie tylko z wodą, ale też z dużymi – rozstawionymi przy bardziej uczęszczanych traktach – białymi namiotami, pod którymi handluje się mnóstwem różnego rodzaju książek. Nigdy takich miejsc nie omijam.

Większość literatury – co oczywiste – jest nie dla mnie, ale jak tak dobrze się pobuszuje w tym papierowym gąszczu, to zawsze coś dla siebie można znaleźć. W Ustce ostatnio znalazłem bardzo ciekawą pozycję. Książkę pt. ,,Ciało z jej ciała.”

Autorka wychodzi od tego, że żyjemy w czasach, kiedy oddawanie krwi wydaje się być czymś naturalnym. I rzeczywiście tak jest. Coraz więcej – pisze – jest też dawców szpiku kostnego. A nerki? Kto dziś decyduje się oddać nerkę obcej osobie? Właśnie o tym jest ta książka. Pełna emocji historia kilku osób, które zdecydowały się na przeszczep.

To zbiór relacji tych, którzy z dobroci serca zdecydowali się oddać swoją nerkę w celu ratowania czyjegoś życia. To także opis trudnej relacji pomiędzy biorą a altruistycznym dawcą organu. Na ten ostatni aspekt książka mocno otworzyła mi oczy. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, że pytania typu: ,,Czy biorca powinnien spotkać się z dawcą, a jeśli tak, to kiedy?” mogą być tak kłopotliwe.

Książkę gorąco polecam.