Ewangelia samotności
Czy tego chcemy czy nie, samotność jest towarzyszką życia każdego człowieka. Każdego, bez wyjątku. Można być w małżeństwie i doświadczać samotności; można jako ksiądz posługiwać w kilkutysięcznej parafii i doświadczać samotności; można pracować w ogromnej korporacji, otaczając się mnóstwem różnych osób i także doświadczać samotności.
A jeśli nawet ktoś chciałby zaklinać rzeczywistości i twierdził, że samotności nie doświadcza, to przyjdzie przecież taki moment, kiedy mocno jej doświadczy. Takim momentem samotności jest… śmierć. Nawet, jeśli człowiek umiera otoczony wianuszkiem bliskich sobie osób, umiera SAM. Sam w swojej samotności przechodzi na drugi brzeg.
Jedni prawdę o samotności uświadamiają sobie częściej, inni rzadziej. Jedni doświadczają jej w codzienności bardziej, inni mniej. Dla jednych jest błogosławieństwem, dla innych przekleństwem. Jedno jest pewne: ona po prostu jest i trzeba się z jej obecnością zgodzić. To tylko od nas zależy jak będziemy ją w życiu traktowali: czy będzie dla nas sprzymierzeńcem czy wrogiem.
We właściwym ustawieniu w życiu tematu samotności bardzo pomóc może książka księdza Tarnówki SDS pt. ,,Ewangelia samotności.” Jezus i wybrani przez autora bohaterowie Ewangelii pokazują nam jak ewangelicznie (czyli właściwie) do tematu samotności podchodzić. I jak oczyma Pana Boga patrzeć na to doświadczenie, które – przeżywane bez Boga – może naprawdę stać się krzyżem ponad ludzkie siły.
Książkę polecam…
