Panie, ratuj! – czyli adoracja jest dla każdego
Chcę Was dzisiaj zainteresować książką, której nie powinno się czytać na jednym oddechu. Zresztą już na okładce autorka zapisała, że są to dwunastodniowe rozważania o relacji z Jezusem. Przyznam, że ja przeczytałem tę książkę w trzy dni. Nie udało mi się tego czytania bardziej rozciągnąć w czasie, bo każda kolejna strona coraz bardziej zaciekawiała, a każde kolejne zdanie zapraszało do lektury kolejnego akapitu.
Marta Przybyła – zupełnie nieznana mi wcześniej pisarka i blogerka – pisze o tym, co dla chrześcijanina jest najważniejsze w życiu wiarą – o adoracji Najświętszego Sakramentu.
W tej książce znaleźć można odpowiedzi na pytania, które nurtują dziś wielu: Czym właściwie jest adoracja? Jak dobrze ją przeżywać? Jak adorować, żeby nie zasnąć? O czym z Jezusem gadać, żeby adoracja nie zamieniła się w koncert życzeń?
Nie potrafię zliczyć godzin, które ja w swoim życiu spędziłem na adoracji. Wydaje mi się, że umiem adorować, że ta modlitwa owocuje w moim życiu i że to właśnie adoracja trzyma mnie w pionie. Tego ostatniego akurat jestem pewien. Ale i tak muszę przyznać, że książka ,,Panie, ratuj” otworzyła mi oczy na sprawy, o których – w kontekście adoracji – wcześniej nie myślałem.
Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę. Choćby po to, by przekonać się, że adoracja jest dla każdego.
