Powody do wdzięczności
Już wtorkowe przedpołudnie, a za mną wciąż chodzi Ewangelia z ostatniej niedzieli. Przypomnijmy ją sobie, by potem zauważyć w niej coś bardzo ważnego.
Ewangelia wg św. Mateusza 11,25-30.
W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».
Warto spojrzeć na ten tekst i zauważyć jedną cenną rzecz. Otóż, pierwszy temat, jaki w tej katechezie Jezusa się pojawia to… uwielbienie Boga. Jezus mówi: Wysławiam Cię, Ojcze… Od tego zaczyna się ta perykopa. A czym się kończy? Kończy się słowami o utrudzeniu i obciążeniu, o jarzmie i o brzemieniu.
Każde z tych wypowiedzianych przez Jezusa słów ma w tym tekście nie tylko swój sens, ale też swoje miejsce. Żadne słowo nie jest przypadkowe. A więc przypadkowa nie jest także kolejność poszczególnych zdań. Kiedy więc Jezus mówi dziś na początku o uwielbieniu Boga, to znaczy, że chce, abyśmy i my w naszym życiu NA PIERWSZYM MIEJSCU stawiali uwielbienie Stwórcy. To jest priorytet, to jest punkt wyjścia, to jest podstawa – najpierw uwielbiamy Boga.
Dopiero potem możemy sobie pozwolić – idąc za wskazaniami Jezusa – na uświadamianie sobie naszych utrudzeń i obciążeń, naszych jarzm i brzemion. Ale to dopiero potem. Pierwsze jest uwielbienie.
Tymczasem… my często odwracamy tę kolejność. Potrafimy od samego rana narzekać, dąsać się, niecierpliwić, wyszukiwać całe wachlarze spraw, na które możemy trochę pobiadolić. To jest źle i tamto niedobrze... Ale zaraz… nie taka jest przecież ewangeliczna kolejność.
Najpierw trzeba oddać chwałę Bogu. Za co? Za wszystko !!! Za otwarte po nocy oczy, za uśmiech, za oddech, za pogodę, za dach nad głową, za chleb powszedni, za ludzi wokół, za plany na przyszłość, za siły do pracy, za nadzieje… Najpierw Boża chwała. Potem – ewentualnie – narzekania, ale też nie dla samych tylko narzekań, ale po to, by w tych narzekaniach uświadomić sobie, że możemy naśladować Jezusa niosącego krzyż i że z tym wszystkim, co nam ciąży, możemy przyjść do Niego.
Spróbujmy zrobić sobie jakieś mocne postanowienie w tym temacie. Np. takie: Nie będę narzekać i biadolić, dopóki nie znajdę 20 powodów, żeby najpierw uwielbić Pana Boga.
Ooooo… Takie postanowienie…
Powinno się udać. Poniżej zamieszczam krótką ściągawkę. Warto tę listę wydłużać o swoje własne powody do wdzięczności. Uwielbiać można m.in.:
– za dar życia, który każdego dnia Ty, Boże, odnawiasz swoją łaską,
– za każdy poranek, za światło słońca, za piękno stworzonego świata,
– za to, że stworzyłeś nas z miłości i do miłości,
– za to, że Ty znasz nas po imieniu, troszczysz się o nas i nigdy nie przestajesz kochać,
– za Twoją, Boże, obecność w chwilach radości i bliskość w momentach cierpienia,
– za to, że jesteś blisko także wtedy, gdy nie potrafimy Cię dostrzec,
– za dar wiary, która pomaga nam odnajdywać sens życia,
– za nadzieję, która podnosi nas na duchu po naszych upadkach,
– za miłość, która uczy przebaczać, służyć i kochać drugiego człowieka,
– za nasze rodziny, za rodziców, dziadków, rodzeństwo, współmałżonka, dzieci,
– za przyjaciół, sąsiadów, nauczycieli, wychowawców,
– za kapłanów, którzy pomagają nam wzrastać w naszej wierze i udzielają sakramentów,
– za Twoje Słowo zawarte w Piśmie św., które jest dla nas instukcją obsługi naszego życia,
– za zdrowie, za siły do pracy i nauki,
– za talenty, którymi nas obdarzyłeś, za możliwość rozwijania ich i dzielenia się nimi,
– za prace, która każdego dnia podejmujemy,
– za nasze domy, których możemy wracać,
– za pokój w naszej Ojczyźnie,
– za chleb powszedni i za to wszystko, co nam dajesz jako konieczne do życia,
– za Kościół, za sakramenty, za Eucharystię, w której pozostajesz pośród swojego ludu,
– za wszystkie łaski widoczne i zakryte przed naszymi oczyma,
– za modlitwy wysłuchane i za te, na które odpowiedziałeś inaczej, niż chcieliśmy,
– za doświadczenia trudne: za choroby, cierpienie, za duchowe walki, które uczyły pokory,
– za niepowodzenia, które nauczyły nas wytrwałości,
– za chwile samotności, które może czasem bolały, ale były też okazją do wsłuchania się w Twój głos,
– za nasze życiowe krzyże, dzięki którym tak bardzo upodabniamy się do Ciebie, niosącego Krzyż,
– za każdą osobę, której mogliśmy wyświadczyć dobro,
– za każdego człowieka, od którego sami coś dobrego otrzymaliśmy,
– za przebaczenie, którego doświadczyliśmy i za możliwość przebaczania innym, itp.
