Człowiek musi tego chcieć…

Zamknięte drzwi są dla nas przeszkodą na drodze. Ale kiedy te drzwi otworzymy, stają się dla nas przejściem. Dwaj więźniowie w sąsiednich celach nawiązują ze sobą łączność stukaniem w ścianę. Ściana jest tym, co ich dzieli, ale jest także tym, co pozwala im na łączność.

Tak samo jest w naszej relacji do Pana Boga. Wszystko, co nas od Niego odłącza, może nas także z Nim łączyć. Każdy grzech, który staje się naszym udziałem, oddziela nas od Boga, ale może być jednocześnie tym, co poprowadzi nas do konfesjonału i pozwoli zanurzyć się w Bożym Miłosierdziu.

To, co nas oddziela, może nas także połączyć. Pod jednym warunkiem:
Człowiek musi tego chcieć. 

O nowe powołania Ciebie prosimy…

Od kilku dni Polska żyje filmem braci Sekielskich. Filmem o złych kapłanach. Chyba nikt już nie mówi, że ten film to atak na Kościół i na biednych księży. A nawet, jeśli jeszcze ktoś tak uważa, to pewnie zrewidowanie takiego myślenia jest tylko kwestią czasu. To nie atak… To odkrycie pewnego zła, które w Kościele rzeczywiście się działo, a które musi być osądzone i napiętnowane.

Ale ani to zło, ani osoba takiego czy innego przestępcy, nie może zniekształcić prawdziwego obrazu Chrystusowego Kościoła. I dlatego – z całym Kościołem – już od 56 lat przeżywamy Tydzień Modlitw o Powołania. Wciąż modlimy się o nowe święte powołania do kapłaństwa i życia zakonnego. Mając w pamięci zło, którego dopuścili się niektórzy (nieliczni!!!) ludzie Kościoła, wciąż wołamy o świętych pasterzy.

Prawdziwy obraz Kościoła…

Od niedzielnego wieczoru leżę. Dopadło mnie jakieś dziwne przeziębienie, które nie pozwala mi na normalne funkcjonowanie. Przynajmniej na razie.

 
Mam sporo czasu: na modlitwę, na poczytanie zaległych książek, na przygotowanie zbliżających się dni skupienia. Miałem też czas na obejrzenie ,,Tylko nie mów nikomu”. I to aż dwa razy. 

Nie będę tego filmu komentował.

Ja powiem tylko tyle: Judasze byli zawsze. Ja dziś kocham mój Kościół jeszcze bardziej niż przed obejrzeniem tego materiału. Kocham mój Kościół za to, że mimo, iż przez całe dekady nosił na swoim łonie wielu zwyrodniałych przestępców, wciąż trwa i wciąż pełni swoją – nadaną przez Jezusa – misję. Kocham mój Kościół, tak jak kocha się matkę; nawet wtedy, kiedy któreś z jej dzieci uczyni coś złego. Kocham mój Kościół.

Nie rozumiem, nie usprawiedliwiam i nie rozgrzeszam przestępców. Ale na pewno też nie pozwolę, by to, co zrobili i to, jak się ich dzisiaj ocenia, wykrzywiło mi prawdziwy obraz Chrystusowego Kościoła.

 

Warto czytać, by bzdur nie powtarzać…

W sobotę wspominałem o tym, że otrzymuję na telefon sondażowe pytania. Od kilku dni dotyczą one przede wszystkim Kościoła i tego, co wiąże się z nadużyciami seksualnymi ze strony duchownych.

Dziś kolejna porcja pytań spoczęła w mojej skrzynce:
– Czy należy zerwać konkordat?
– Czy zniesienie celibatu rozwiąże sprawę pedofilii?
– Czy uważasz, że Kościół powinien zostać opodatkowany?

Hm, nie wiem, kto układa te pytania, ale miałbym prośbę, by – zanim jakieś ułoży i wyśle – najpierw zorientował się nieco w temacie.

Kościół jest opodatkowany!!! I to na różne sposoby. Dlaczego nie mówi się głośno np. o tym, że każdy proboszcz ma obowiązek płacić podatek od każdego mieszkańca parafii zamiast od każdego wiernego, który uznaje się za członka wspólnoty?

Takich wątpliwości jest więcej. Polecam tekst zamieszczony na stronie jednej z polskich parafii, który dość dokładnie wyjaśnia tę kwestię. Warto czytać, by bzdur nie powtarzać.

http://jadwigaslaska.pl/glowna/kosciol-finanse