Konferencje najwyższych lotów…

Dziś kończy się w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie moja przedostatnia sesja. Długo by opisywać to, jak wyglądają u salwatorianów nasze dni formacji. Kiedyś poświęcę temu jakiś dłuższy wpis. Dziś tylko powiem, że przez dwa dni mieliśmy okazję wsłuchiwać się w wykłady o. Józefa Augustyna SJ.

Każdy, kto kiedyś miał okazję gdzieś już go słyszeć wie, że jego konferencje to najwyższe loty. Niezwykle ważne prawdy przeplatają się w nich z ogromną ilością przykładów z życia wziętych. I chyba właśnie dlatego o. Józef cieszy się takim zainteresowaniem. I to nie tylko wśród duchownych.

Ksiądz z Ukrainy wyznał wczoraj, że o. Józef jest najczęściej tłumaczonym na język ukraiński polskim autorem książek z duchowości. Wcale się nie dziwię… Ukraińcy też mają prawo do mądrych treści. Na polskim rynku pozycji jego autorstwa jest bardzo wiele. Oby tylko chciało się nam to czytać. 

 

 

 

Nie wydatek, lecz inwestycja…

W swoim życiu przeczytałem już wiele książek. Dawniej były to raczej tylko szkolne lektury. I to tylko te raczej obowiązkowe 😉 . Z czasem jednak zapałałem do książek jakąś niewytłumaczalną dla mnie miłością i teraz trudno mi wyobrazić sobie dzień bez przeczytania choćby jednej strony, choćby jednego rozdziału. Po prostu tak mam… Od dziewięciu lat tytuły wszystkich przeczytanych książek zapisuję w specjalnym folderze. Tylko przez ten czas uzbierało się ich… całkiem sporo ;).

Były wśród nich takie, które przeczytałem raz jeden, a potem na zawsze odstawiłem na półkę. Były jednak i takie, które nawet już po przeczytaniu, spokoju nie dają. Książki jak magnesy. Książki, które wciąż przyciągają bogactwem treści, błyskotliwością porównań i przykładów czy sporą dawką mądrości i wiedzy.

Dziś pośród tej wielości chciałbym wspomnieć jedną. Dla mnie osobiście bardzo ważną. Myślę, że powinna się ona znaleźć w ręku każdego, kto ma aspiracje, by ubiegać się o niebo. Mam tu na myśli książkę św. Alfonsa Marii Liguoriego pt. ,,Przygotowanie do śmierci.”

Tytuł mówi już sam za siebie. Autor otwiera nasze oczy na to, co z jednej strony takie oczywiste, a z drugiej tak często pomijane w naszych osobistych refleksjach i modlitwach – otwiera nasze oczy na doświadczenie śmierci. Każda strona i każdy akapit są zachętą do refleksji nad momentem odejścia, który przecież nikogo z nas nie ominie. Głębia rozważań sprawia, że człowiek czuje się naprawdę przynaglony nie tylko do zrobienia solidnego rachunku sumienia, ale przede wszystkim do zmiany swojego życia, do nawrócenia. To książka, której nie wolno tylko przeczytać, ją trzeba przemedytować.

Sam zrobiłem to już jakiś czas temu. Teraz znów do niej wracam… I mogę z całą pewnością powiedzieć, że te trzydzieści kilka złotych, które zostawiłem kiedyś w księgarni, to nie był żaden wydatek. To była inwestycja. Na teraz i na przyszłość.

Chwilowo niedostępny…


Dziś rozpoczynam przedostatni zjazd w Szkole dla Wychowawców Seminariów Diecezjalnych i Zakonnych. ,,Przedostatni” – to brzmi dumnie. Przez półtora roku jeździłem do księży salwatorianów, by wraz z ponad siedemdziesięcioma innymi księżmi z całej Polski zdobywać wiedzę i doświadczenie potrzebne w pracy formacyjnej. 

Można przywołać tutaj słowa oklepane: ,,Jak ten czas szybko leci.” Rzeczywiście, nie tak dawno rozpoczynaliśmy. Dopiero się poznawaliśmy, zawiązywaliśmy wspólnotę, uczyliśmy się ufać jeden drugiemu – wszak bez tego trudno sobie wyobrazić pracę w grupach warsztatowych :). Nie tak dawno to było, a oto już za kilka tygodni ostatni zjazd, ostatnie spotkanie.

Na dłuższą refleksję o tym, co dała mi Szkoła Formatorów przyjdzie jeszcze czas. Dziś tylko o tym wspominam, by przy okazji przeprosić tych, którzy w najbliższych dniach będą się do mnie dobijać.

Moi Drodzy Penitenci – do piątku jestem niedostępny. Za to w modlitwie będę pamiętał podwójnie, bo i pobyt w Centrum Formacji Duchowej dłuższej modlitwie sprzyja. Pozdrawiam 🙂