Prosimy o więcej…

Obchodzona dziś w Kościele Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa z woli św. Jana Pawła II od 1995 r. jest także Światowym Dniem Modlitw o Uświęcenie Kapłanów.

Centrum Jana Pawła II w Krakowie w czasie spotkania papieża Franciszka z kapłanami

Nie będę mówił o tym, jak bardzo my, kapłani, potrzebujemy Waszej modlitwy. Może nawet potrzebujemy jej bardziej niż myślicie. Powiem w tym miejscu tylko jedno: Dziękujemy. Za każdą modlitwę i za życzliwość, z jaką kapłani spotykają się z Waszej strony.  Dziękujemy i  prosimy o jeszcze. Wciąż prosimy o więcej…

Wiele powodów do dziękczynienia

Trzeci czerwca to jeden z ważniejszych dla mnie dni w kalendarzu. I to z kilku powodów:

1. W 1997 r. właśnie trzeciego czerwca przyjąłem w kościele w Sycewicach sakrament bierzmowania.

Zdjęcie zrobione w dniu Mszy św. prymicyjnej – Wrześnica 3 czerwca 2012 r.

2. Trzeciego czerwca 2012 r. – tydzień po święceniach – odprawiałem w kościele we Wrześnicy Mszę św. prymicyjną.

3. W tym dniu swoje imieniny obchodzi mój Tato.

Tak wiele intencji do omodlenia i tak wiele powodów do tego, by dziękować Panu Bogu.

 

On nam się daje cały, z nami zamieszkał tu…

W zakrystii jednego z rzeszowskich kościołów można na ścianie przeczytać dość ciekawą, łacińską sentencję. Ci, którzy są bieglejsi w tym języku, mogą przetłumaczyć ten zapis mniej więcej w ten sposób:

,,Tak Jezus potraktuje cię kiedyś na Sądzie,
jak ty traktujesz Go teraz w Eucharystii.”

Mocne, prawda? Pewnie, że od razu można pójść za ciosem i powiedzieć: No jak to… Przecież Jezus jest Miłosierny, przecież przebacza. A ja jestem taki słaby, niedoskonały, grzeszny…

Pewnie, że można się tak fajnie usprawiedliwiać i nawet będzie w tym wszystkim spora dawka prawdy. Ale chyba nie do końca o to chodzi. Nie chodzi o tę naszą słabość, grzeszność… Chodzi o to, co my tak naprawdę robimy, żeby Eucharystia nie była tylko ,,przedstawieniem jednego aktora.”

To, że jesteśmy grzeszni i słabi, nie powinno nas usprawiedliwiać, ale przeciwnie… Powinno nas motywować do coraz lepszego przeżywania Mszy św. Bo mogę być wielkim grzesznikiem, ale w tej mojej grzeszności mogę uklęknąć porządnie na dwa kolana i ładnie się przeżegnać. Mogę być wielkim grzesznikiem,  ale kiedy we Mszy św. przychodzi czas na wspólną modlitwę Chwała na wysokości Bogu, Credo czy Ojcze nasz, też będę otwierał usta, by te słowa wypowiadać, a nie tylko słuchać, jak wypowiadają je inni. Mogę być wielkim grzesznikiem, ale zrobię wszystko, by na Mszę św. się nie spóźnić i odczekam tyle, ile trzeba, żeby zaraz po Komunii a przed ogłoszeniami duszpasterskimi, z kościoła nie wychodzić.

A więc… O ile nasze grzechy mogą być tłumaczeniem tego, że nie przyjmujemy Komunii św., o tyle nie są żadnym wytłumaczeniem dla spóźnialskich i tych, którym na Mszy św. zwyczajnie się nudzi. Grzech grzechem a tumiwisizm tumiwisizmem…

I właśnie w tym kontekście warto powrócić do sentencji z rzeszowskiego kościoła i zapytać się tak bardzo serio: Jak ja Jezusa obecnego w Eucharystii traktuję?

Owocnych refleksji w tę piękną uroczystość Wam życzę :).

Niech Tajemnica pozostanie Tajemnicą…

Odpowiedziałem na zaproszenie diakona Staszka i przyjechałem do Solca Kujawskiego, by razem z nim cieszyć się z przyjęcia święceń kapłańskich. To było wczoraj. Biskup Jan nałożył ręce na dwie głowy i w ten sposób diecezja bydgoska wzbogaciła się o dwóch nowych kapłanów – tzw. neoprezbiterów.


W czasie uroczystości w bydgoskiej katedrze myślami byłem trochę w poznańskim Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, gdzie dokładnie sześć lat temu ja przyjmowałem święcenia kapłańskie. Można by dużo pisać o tych chwilach, ale cóż… Ktoś, kto nigdy tego nie przeżywał na własnej skórze, nie zrozumie wyjątkowości tej chwili.

Owszem, może się zatrzymać na emocjach, na łzach wzruszenia, na klimacie tych wydarzeń, nawet na pięknie liturgii, ale sama istota wydarzenia pozostanie zakryta. I trzeba się z tym zgodzić, że Tajemnica to Tajemnica. Nigdy do końca nie pojmiemy ani tego, dlaczego Bóg wybiera właśnie tych a nie innych, ani tego, co dzieje się w duszy tego, kto przyjmuje święcenia.

Przed Tajemnicą jedno można tylko zrobić. Pochylić czoła… I jeszcze wesprzeć modlitwą tych, którzy w tej Tajemnicy mają swój bezpośredni udział. I za tę modlitwę za nas, kapłanów, bardzo Wam dzisiaj dziękuję.

Już sześć lat minęło…

Dokładnie dziś przypada szósta rocznica moich święceń kapłańskich. Pamiętam tamten dzień bardzo dobrze – pamiętam emocje, które mi towarzyszyły. Tym bardziej, że na zakończenie Eucharystii to mnie przypadł zaszczyt przemawiania (dziękowania) w imieniu nowo wyświęconych pięciu kapłanów i trzech diakonów.

Zostały wspomnienia, choć prawda jest taka, że i te z czasem będą się zacierać. Zostały też zdjęcia. Kilkoma dzielę się dziś z Wami.