Łączy nas Matka…

Nieżyjący już ksiądz profesor Józef Tischner z Krakowa w jednym ze swoich kazań porównał kiedyś ludzi wierzących do czterech kowali pracujących w kuźni.

Kowale ci stoją obok siebie, wokół wielkiego kowalskiego stołu. Każdy z nich trzyma w ręku wielki młot i każdy z nich we właściwym momencie uderza w leżące na stole żelazo. Każdy uderza wtedy, kiedy przychodzi jego kolej. Uderzają rytmicznie i z dużym rozmachem. Wszystko jest pięknie i ładnie, aż do momentu, kiedy w kuźni gaśnie światło…

Wtedy – jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – kończy się wspólna praca. Kowale co prawda stoją jeszcze przy stole, jeden obok drugiego, ale każdy z nich boi się wykonać jakikolwiek ruch, bo jest obawa, że dostanie młotem po rękach od swego sąsiada. Kiedy gaśnie światło, kowale stają się podejrzliwi wobec siebie, stają się nieufni wobec tych, którzy stoją najbliżej nich. Kiedy gaśnie światło jeden nie widzi drugiego. Słyszy tylko jego oddech. Ale twarzy nie widzi.

Dziś – w kontekście Święta Królowej Polski – można śmiało powiedzieć, że dla nas, dla ludzi wierzących, dla Polaków, takim światłem świecącym w kuźni naszego życia jest Maryja. Ta, Która dała się Bogu zapalić. I Która nadal płonie światłem Bożej miłości. I dopóki światło tej Bożej miłości przez Maryję bije i dopóki z Jasnej Góry rozlewa się na całą naszą Ojczyznę, możemy stanąć odważnie brat przy bracie i siostra przy siostrze. Możemy czuć się jak jedna wielka Boża rodzina. Pod Jej matczynym płaszczem.

Możemy – jako dzieci tej samej Matki – bez podejrzliwości, bez nieufności stać obok siebie, a nawet odważnie patrzeć sobie w oczy. Bez jakiegokolwiek udawania i lęku. Dopóki łączy nas Matka, jesteśmy bezpieczni. Problem pojawi się wtedy, kiedy niektóre Jej dzieci Ją porzucą i od Niej odejdą. Wtedy może być naprawdę bardzo różnie. Bo jeśli człowiek porzuci Matkę, to już nic nie stanie na przeszkodzie, by odszedł także od bratniej miłości. A to już droga donikąd.

 

Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego

Już po raz kolejny (nieprzerwanie od 2002 roku) obchodzimy w Polsce Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Nie mówi się o tym powszechnie – a szkoda – ale w czasie II wojny światowej z rąk okupantów niemieckich i sowieckich zginęło prawie 3 tys. polskich duchownych. Ponad połowa z nich poddana była różnego rodzaju represjom.

kard. nominat Ignacy Jeż z Koszalina

Data tego niezwykłego wspomnienia nie jest przypadkowa. To właśnie w dniu 29 kwietnia przypada kolejna – w tym roku 74. – rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau. Z opowiadań bpa Ignacego z Koszalina wiem, że przez ten obóz ,,przeszło” wielu kapłanów.

Wśród 108 polskich męczenników z czasów II wojny światowej, beatyfikowanych przez Jana Pawła II w 1999, znalazło się aż 46 kapłanów z KL Dachau. Ponadto papież Polak, podczas osobnych uroczystości, ogłosił błogosławionymi dwóch innych więźniów obozu: bp. Michała Kozala w 1987 r. w Warszawie i ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego, patrona polskich harcerzy, w 1999 r. w Toruniu.

Obóz przeżyło m.in. kilku znanych później duchownych: kard. Adam Kozłowiecki – arcybiskup Lusaki, abp Kazimierz Majdański – biskup szczecińsko-kamieński, o. Marian Żelazek – misjonarz, apostoł trędowatych w Indiach i bp Ignacy Jeż (1914 – 2007). Benedykt XVI chciał uczcić bpa Jeża godnością kardynalską, zmarł on jednak w przeddzień ogłoszenia nominacji w listopadzie 2007.

Kardynał nominat nie żyje już od kilku lat. We mnie wciąż jednak żyją jego wspomnienia, których kilka razy miałem okazję słuchać i o których kiedyś czytałem. Pozostaje mieć nadzieję, że wielu młodych też zetknie się kiedyś z takimi wspomnieniami i że prawda o niemieckich obozach nigdy nie zostanie zapomniana, a Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego będzie obchodzony z należnym Ofiarom szacunkiem i czcią.

Dziękujemy…

Dziś w południe zakończyliśmy Kapitułę Prowincjalną. Czas wyjątkowy. I to nie tylko ze względu na to, że nowi nasi Współbraci przejęli stery Prowincji. Czas wyjątkowy także pod wieloma innymi względami…

W tym miejscu chcę bardzo serdecznie podziękować tym wszystkim, którzy towarzyszyli nam w tych dniach swoją modlitwą. Za każde westchnienie w intencji tegorocznej Kapituły i za tę modlitewną asekurację bardzo dziękujemy.

Planujemy…

Wczoraj poznaliśmy cały nowy Zarząd naszej Prowincji, ale to jeszcze nie koniec Kapituły Prowincjalnej. Po podsumowaniach kończącego się czterolecia i po wyborach nowych władz, teraz nadszedł czas na planowanie przyszłości.

Wciąż prosimy Was o modlitwę. Niech w tych naszych planowaniach zawsze pierwsze skrzypce gra Duch Święty, byśmy nie tyle chcieli realizować swoje ludzkie plany i zamierzenia, ile bardziej Bożą wolę i Jego zamysły.