Jeżeli nie grzeszysz, jakoż mi powiadasz, dlaczego się miła tak często spowiadasz?

 
Proszę księdza, u spowiedzi byłam miesiąc temu. Spowiadam się co miesiąc, ale tak naprawdę to ja grzechów nie mam. Nie pije, nie palę, mieszkam sama, bo mąż umarł, z ludźmi się nie kłócę, Radia Maryja słucham, dobrym człowiekiem jestem…

Kiedy ksiądz profesor od moralnej podawał na wykładach taki przykład, sądziłem, że takie przypadki się nie zdarzają. Myliłem się. Są częstsze, niż myślałem. Złośliwi by powiedzieli, że z tej listy słuchanie Radia Maryja można by spokojnie zaliczyć do grzechów i to nielekkiego kalibru. Ale nie… Tak czy inaczej tacy ludzie są… Ludzie bezgrzeszni…

Spowiednik nie może oczywiście zakładać, że penitent kłamie,  że źle zrobił rachunek sumienia, że ma zaburzoną umiejętność nazywania rzeczy po imieniu, itp. Spowiednik powinien wierzyć penitentowi. To nie znaczy, że ksiądz nie może np. dopytać, spróbować jakąś kwestię poruszyć głębiej (tutaj wskazana jest roztropność, by nie być oskarżonym o wtrącanie się w cudze życie). Tak czy inaczej coś z tym faktem zrobić trzeba, bo jeśli penitent nie wypowie ani jednego swojego grzechu, rozgrzeszenia być nie może. Nie rozgrzesza się czegoś, czego nie było.

Dziś jednak nie tylko o tym… Niektórzy z przystępujących do spowiedzi bardzo często zapominają, że sakrament pojednania i pokuty nie  jest tylko po to, by ktoś poczuł się lepiej. By zaliczył, odfajkował kolejną wizytę w konfesjonale. Oczywiście, z psychologicznego punktu widzenia takie zjawisko (poczucia się lepiej) następuje, bo człowiek, który może się ,,wygadać” otwierając się przed kimś innym, czuje, że nie jest w tym wszystkim sam. Ale tutaj nie chodzi przecież tylko o nasze samopoczucie. Tutaj chodzi o coś więcej.

Owocem pokuty ma być i jest nasz ,,powrót do domu Ojca.” Mówiąc obrazowo – odmalowanie na nowo w naszych sercach obrazu i podobieństwa Bożego. Dlatego, ilekroć planujemy spowiedź,  powinniśmy zawsze pamiętać o tym, że sakrament ten ma podwójny wymiar. Zwykle pamiętamy tylko o jednym – o tym, że Jezus w  konfesjonale rozgrzesza. Jest tak rzeczywiście, ale to nie wszystko. W konfesjonale przecież otrzymujemy również łaskę i pomoc, byśmy nie powracali do dawnych grzechów. Dlatego warto spowiadać się także  z grzechów lekkich, by doświadczyć tej Bożej pomocy i łaski.

Podsumowując, można powiedzieć, że trzy rzeczy w konfesjonale są niezwykle istotne. Pierwsza to świadomość grzechów, z którymi przychodzę, druga – chęć zerwania z nimi i wola poprawy i na koniec rzecz trzeba: łaska Boża jako niezawodna pomoc w walce o czyste serce.

Trzy filary, dzięki którym w procesie nawracania i w życiu duchowym  można postąpić bardzo szybko do przodu.

2 komentarze do “Jeżeli nie grzeszysz, jakoż mi powiadasz, dlaczego się miła tak często spowiadasz?

  • 21 maja 2013 o 10:19 pm
    Permalink

    Jak kocham to nawet za najdrobniejsze rzeczy mojego „koteczka” przepraszam. Ponieważ chodzi tutaj o autentyzm – nie automatyzm – miłości! Jeśli kocham to ze zmianą na lepsze nie bedzie problemu. Konsekwentnie idąc za tą myśla: jeśli nic się nie zmienia (nie nawracam się, a moje grzechy się powtarzają) to znaczy, że jeszcze nie kocham tak jak powinienem. Amen.

    Pozdrawiam serdecznie. Radości życzę w koleją rocznicę święceń. Gwarancja się właśnie skończyła…

    Odpowiedz
  • 25 maja 2013 o 8:40 am
    Permalink

    Czyli jeżeli ja słucham RM to to muszę iść według niektórych nawet codziennie do spowiedzi

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.