Bez Krzyża wszystko się pokrzyżuje…

Tak jak na wiele różnych sposób można słuchać Słowa Bożego, tak samo na wiele różnych sposobów można przeżywać swoją obecność przy Jezusie. Można tak, jak lud z dzisiejszej Ewangelii (Łk 23, 35 – 43): stać i patrzeć. I od razu powiedzmy sobie szczerze: większość tych, którzy dzisiaj uważają się za uczniów Jezusa stoi i patrzy. To wychodzi nam naprawdę dobrze.

To prawda: trzeba czasem stanąć, trzeba się zatrzymać, podnieść głowę, wsłuchać w subtelny głos Boga, ale nasze życie nie może polegać tylko na tym. Mamy patrzeć na Jezusa, mamy się nawet w Niego zapatrzeć, ale On oczekuje od nas jeszcze czegoś więcej.

Nie możemy stać tylko jak drogowskazy ze wzrokiem utkwionym w Mistrza. Musimy z drogowskazów stać się przewodnikami. Drogowskaz tylko wskazuje drogę. W życiu duchowym wskazywanie drogi to jednak za mało. Trzeba stać się przewodnikiem – kimś, kto nie tylko wskaże innym kierunek, ale przede wszystkim pójdzie przodem, poprowadzi i – jeśli trzeba – będzie przecierał nieprzetarte dotąd szlaki.

Kościół dzisiaj potrzebuje przewodników. To pewnie właśnie dlatego hasło rozpoczynającego się za tydzień nowego roku liturgicznego będzie tak bardzo wymowne: ,,Idźcie i głoście.”

Aby iść, aby prowadzić innych, trzeba czasem zatrzymać się i spojrzeć na krzyż. Bo Krzyż jest dla nas jak kompas. On wskazuje nam drogę i gwarantuje nam zawsze właściwe wybory. Bez spoglądania na Krzyż wszystko się w naszym życiu pokrzyżuje.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.