Dziękuję, że jesteście…

Rzadko, bo rzadko, ale czasem zdarza mi się zajrzeć do kokpitu tego bloga. To taki panel roboczy, na którym widać to, czego czytelnik normalnie nie widzi. Wczoraj tam sobie zajrzałem i troszkę się zdziwiłem. Okazało się, że w miniony wtorek zamieściłem na tym blogu… 2500 wpis. Niesamowite. Dobrze, że blog sam to liczy, bo mnie by się nie chciało 🙂 .

Od razu pomyślałem sobie o Was. To dzięki Wam – a lepiej jeszcze powiedzieć: dla Was – chce mi się niemal każdego dnia siadać i pisać.

Jeden z księży, gdy zaczynałem slowojakziarno.pl prowadzić, zapytał mnie: Chce Ci się tak codziennie pisać? Przecież nigdy nie pobijesz Szustaka czy innych znanych blogerów. Jaki jest sens pisać dla paru osób?

Odpowiedziałem mu wtedy: Wiesz, gdy przychodzi do konfesjonału człowiek, to jemu też – mimo, że jest tylko jeden – musisz dać jakąś naukę. Skoro w konfesjonale głosimy Ewangelię pojedynczym osobom, to chyba tym bardziej warto to robić na blogu dla kilkunastu czy kilkudziesięciu osób.

Tak mu wtedy powiedziałem i tak robię. Do dziś. Konsekwentnie.

Piszę i często modlę się o to, by to pisane słowo było rzeczywiście jak dobre ziarno posiane na żyznej glebie ludzkich serc. Niech Pan błogosławi i daje dobry wzrost. 

Dziękuję, że jesteście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.