Im częściej patrzysz w niebo, tym pewniej drepczesz po ziemi…

Ewangelia wg św. Jana 17,1-11a.

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: «Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie wpierw, zanim świat powstał. Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś. Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie».

Jezus wypowiada dziś niezwykle wzruszającą modlitwę. Zwracając się do Boga, poleca Mu tych, którzy mają stać się ludźmi wiary. Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.

Lubię myśleć o tym, że już dwa tysiące lat temu Jezus rozmawiał o mnie z Ojcem. Niesamowite… Tak trzeba ten fragment rozważać.


Dziś jesteśmy w Wieczerniku. Te słowa Jezus wypowiada w czasie Ostatniej Wieczerzy. Opatrznościowo odczytuję ten fragment, bo właśnie dziś przypada ósma rocznica moich święceń kapłańskich. Myślę dziś o ,,moim” wieczerniku w Poznaniu, o Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, w którym przy Bogu biskupa Zdzisława i licznie zgromadzonych kapłanów stałem przy ołtarzu, sprawując swoją pierwszą w życiu Eucharystię.

Patrzę na te minione osiem lat przez pryzmat słów Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. Ja też mogę powiedzieć, że wypełniłem już pewne dzieło, które miałem do wykonania: usłyszałem głos powołania, odkryłem je, rozeznałem i wybrałem. Podjąłem chyba najtrudniejszą, ale jednocześnie najpiękniejszą decyzję w moim życiu. Odważyłem się na to być może właśnie dlatego, że kiedyś Jezus rozmawiał o mnie ze swoim (z naszym) Ojcem. Oni o mnie rozmawiali, Jezus modlił się za mnie. Takie patrzenie niesamowicie mi pomaga.

Na kapłaństwo jednak patrzeć trzeba całościowo. Nie wystarczy usłyszeć, odkryć, rozeznać i wybrać. Trzeba jeszcze dochować wierności i wytrwać do końca. Bo kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony
(Mt 24,13).

I właśnie to często wydaje się najtrudniejsze – wytrwanie do końca. Aby było łatwiej, trzeba codziennie sięgać do słów Ewangelii, trzeba wpatrywać się w Jezusa i Go naśladować.

Mnie osobiście dzisiejszy fragment przynagla do tego, bym – jak Jezus w Wieczerniku – często podnosił oczy ku niebu. Dla kapłana to niby oczywiste, ale w praktyce bywa różnie. Na szczęście człowiek uczy się na błędach i wie, że im częściej spogląda się w niebo, tym pewnie drepcze się po ziemi.

Ku refleksji:
A kiedy Ty ostatnio spoglądałeś (-aś) w niebo?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.