O słowach, których nie rozumiemy…

Ewangelia wg św. Jana 14,27-31a.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie”. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.

Wczoraj pisałem o pustych słowach, o słowach bez pokrycia. Jakby się tak dobrze przyjrzeć, to pewnie wielu z nas ma problem z takimi suchymi deklaracjami, które nic za sobą nie niosą. I to nie tylko w relacjach międzyludzkich, ale także – niestety – w relacji do Boga. Ileż zerwanych obietnic, przyrzeczeń, ślubów – tych osobistych, małżeńskich, kapłańskich? Ech, strach się nawet przy tym wszystkim zatrzymywać. Chyba najlepiej pójść za radą mojej babci, która często mi powtarzała: Patrz na siebie, będziesz w niebie. Ważne, żebym ja był słowny i dotrzymywał przysięgi. Jak każdy będzie pilnował siebie, będzie jak w niebie 🙂 .

Dziś też o słowach chcę napisać, ale już o nieco innych słowach. O słowach, których nie rozumiemy. Bo czy człowieczek jest w stanie pojąć to, co Jezus miał na myśli, mówiąc: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję? Piękne są te słowa, ale przecież my zupełnie tego nie rozumiemy. Jezus mówi o rzeczywistości, która jest nam zupełnie obca.

Od maleńkości faszerowani jesteśmy różnego rodzaju niepokojami. Od dzieciństwa towarzyszy nam lęk, strach, łzy, smutek, niepokój. Dziś, kiedy Jezus mówi o swoim pokoju, my nawet nie rozumiemy o jaki pokój chodzi. Nawet nie wiemy, czego nie mamy i za czym winniśmy tęsknić. Wiemy tylko, że ten Jezusowy pokój jest inny od tego pokoju, który daje świat.

Wyobrażam sobie, że jakąś namiastką tego ewangelicznego pokoju, o którym wspomina dziś Jezus, jest pokój serca, który czujemy po dobrze odbytej spowiedzi św. Ale to tylko namiastka, bo przecież wspomniany pokój skutecznie burzy nam świadomość naszej grzeszności sprzed spowiedzi., poczucie winy, wyrzuty sumienia, a jednocześnie lęk przed popełnianiem tych samych grzechów w przyszłości.

Póki drepczemy po tej ziemi, możemy sobie co najwyżej próbować wyobrażać to, jak czuje się człowiek doświadczający Jezusowego pokoju. Jedno jest pewne – raz doświadczywszy czegoś takiego, nigdy więcej nie chcielibyśmy tego, co pod pozorem pokoju i spokoju oferuje nam świat.

***

Pomyśl: Co najczęściej burzy Twój pokój serca? Nazwij to i zastanów się, co można zrobić, by to zmienić. Musi być przecież jakieś wyjście z tej sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.