Brzydzę się grzesznikami, są wstrętni…

Ewangelia wg św. Jana 8,1-11.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

Na koniec dodam, że nie pozostawiłem słuchaczy tylko z tym, co zapisane jest w KKK 1035. Dopowiedziałem jeszcze to, co mówi KKK 1452. Czytamy tam: Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany „żalem doskonałym” lub „żalem z miłości.” Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe.”

4 komentarze do “Brzydzę się grzesznikami, są wstrętni…

  • 4 kwietnia 2022 o 8:12 pm
    Permalink

    Piękne kazanie to było. A po nim cisza w kościele..

    Odpowiedz
  • 4 kwietnia 2022 o 10:28 pm
    Permalink

    Od 20 lat nie opuściłam mszy, ale jestem przekonana, że gdybym ten jeden raz zrobiła wyjątek, byłaby to mniejsza szkoda dla mojej duszy, niż wysłuchanie tego kazania. Było straszne. Okrutne, odbierające nadzieję. Milosierdzie nie istnieje. Nie ma odwrotu, Piekło czeka wszystkich którzy mają pecha umrzeć w grzechu śmiertelnym niezależnie od tego jak żyli. Ale Hitler dawał dzieciom cukierki. Takie sa wnioski z tego wywodu.
    To odczucie moje, mojego męża i naszych nastoletnich synów. Widziałam, ze się ksiadz zreflektował i po ogłoszeniach próbował ratować sytuację dodając fragment o żalu za grzechy. Nieudolnie. A jak ktoś umrze we śnie? Jak umrze natychmiast i nie zdąży żałować? Cóż, piekło. Koniec. Gdzie tu „błogosławieni miłosierni bo oni miłosierdzia dostąpią?” Jestem zdruzgotana tym co usłyszałam.
    Jeśli diabeł rzeczywiście wścieka się i mści na tych, co psują mu robotę, to ksiadz jest absolutnie bezpieczny.
    Mimo to pomodlę sie za księdza, żeby już nigdy nikomu krzywdy nie zrobił. I za biednych ludzi, którzy tego wysłuchali też. Na przyszłość proszę może napisać sobie kazanie na kartce, przeczytać, sprawdzić, czy ma coś wspólnego z ewangelią i dopiero wychodzić do ludzi. Pozdrawiam i życzę miłosierdzia od Pana Boga. Przyda się bardzo.

    Odpowiedz
    • 4 kwietnia 2022 o 10:53 pm
      Permalink

      Szczęść Boże – na początku zawsze dobrze jest się przywitać.

      Pani refleksja jest najlepszym dowodem na to, że warto było to kazanie powiedzieć. Minęła już doba, a ono dalej w Pani rezonuje. Bogu dzięki… Mówiłem je na kilku Mszach św. i ludzie przychodzili do zakrystii dziękować. Ale cieszę się, że Pani, Mąż i Synowie macie właśnie taką refleksje. Bogu dzięki zapamiętacie to kazanie na długo. I o to chodzi… Było straszne? To nic w porównaniu z tym, jak straszny jest diabeł i piekło. Szczerze zachęcam do czytania Katechizmu i medytowania Ewangelii. Tam znajdzie Pani odpowiedzi na swoje pytania.

      Ja też chcę o coś zapytać:
      Czy jak Pan Jezus mówi, że w piekle jest tylko płacz i zgrzytanie zębów, to też jest Pani zgorszona?

      W tym kazaniu, droga Pani, nie było niczego, czego nie naucza Kościół. I proszę się naprawdę tym kazaniem przerazić, a nie mieć do księdza pretensje o to, że głosi naukę Kościoła. I proszę pamiętać, że zbytnia ufność w Boże Miłosierdzie jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Nawet, jeśli nam się to nie podoba.

      Pozdrawiam i obiecuję więcej takich dających do myślenia kazań.
      W odróżnieniu od Pani podpisuję się imieniem i nazwiskiem – o. Piotr Recki SchP
      Ps. I dzięki za odwiedzenie bloga. Może jednak to kazanie nie było tak straszne, skoro tutaj Pani trafiła 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.