Czytanie jest dla umysłu tym, czym gimnastyka dla ciała…

Już dawno zauważyłem, że mój pokój zaczyna coraz mniej przypominać zakonną celę. I to bynajmniej nie ze względu na stojącą przy drzwiach klatkę z Waflem (kiedyś zakonnicy zwierzątek raczej w celach nie trzymali – no może poza jakimiś pająkami za szafą), ale ze względu na coraz większy asortyment różnych książek. Pokój co najmniej jak czytelnia, by nie powiedzieć, że jak biblioteka.

Najwięcej książek oczywiście z duchowości. Kilkanaście ważnych dla mnie książek bibliotekaz józefologii (bez nich nie byłoby mojej magisterki). Kilka pozycji z teologii moralnej,
z zakresu spowiednictwa i kierownictwa duchowego. Sporo różnych książek o liturgii i liturgice. Jakieś pomoce duszpasterskie, książki pomagające w formacji ministrantów
i lektorów. Są też książki z kategorii tych lżejszych, jak choćby wywiady z politykami kiedyś i dziś miłościwie nam panującymi. Znalazłyby się też życiorysy świętych i dzienniki np. bł. Stefana Frelichowskiego czy bł. ks. Michała Sopoćki. Sporo tego wszystkiego.

Gdy patrzę na te regały, przypomina mi się dialog, który kiedyś rzekomo miał miejsce w apartamentach Benedykta XVI. Jakiś dziennikarz, odwiedzający papieża w jego włościach, widząc wielość książek w apartamencie, zapytał:
– Ojciec święty te wszystkie książki przeczytał?
– Nie, proszę pana, ja te wszystkie książki napisałem.

Ja nie napisałem jeszcze żadnej książki. A raczej powinienem powiedzieć, że jeszcze żadnej książki nie wydałem, bo na dysku komputera już siedzi coś, co może kiedyś, po solidniejszej korekcie, ujrzy światło dzienne. Bo jeśli już pisać, to coś naprawdę dobrego. Książek o wszystkim i o niczym w księgarniach nie brakuje.

Ostatnio mama jednej z moich uczennic przyniosła mi książkę, którą mogę polecić chyba każdemu. Czytało się ją dość trudno, bo to książka, która zmusza do myślenia. Ale też jest to książka, po której człowiek zastanawia się nad podstawowymi pytaniami, dotyczącymi Boga i wiary.

książTa książka to ,,Chata” Paula Younga. Bestseller numer 1 New York Timesa. Ponad 6.000.000 sprzedanych egzemplarzy. Książka inna niż wszystkie. Inna pewnie dlatego, że autor stawia w niej i jednocześnie odpowiada na wiele trudnych pytań. Takich pytań, na które odpowiedzi człowiek szuka niemal od zawsze. Po co jest cierpienie? Dlaczego Bóg pozwala na zło? Jak przebaczyć komuś w sytuacji, kiedy przebaczyć po prostu tak po ludzku nie można?

Książka z kategorii tych, które czyta się niemal jednym haustem i do których ma się ochotę powrócić. Książka o tworzącej się relacji człowieka do Boga i Boga do człowieka. Warta polecenia szczególnie tym, którym Bóg wydaje się bardzo odległy i którzy już dawno zapomnieli jak smakuje dobra modlitwa. Polecam…

„Z książkami jest tak, jak z ludźmi: bardzo niewielu ma dla nas ogromne znaczenie. Reszta po prostu ginie w tłumie”        Wolter

5 komentarzy do “Czytanie jest dla umysłu tym, czym gimnastyka dla ciała…

  • 11 września 2014 o 9:39 pm
    Permalink

    Czytałem. Również polecam tą książkę wszystkim 🙂 jest trochę straszna, tajemnicza, bardzo ciekawa i mega wciągająca.

    Odpowiedz
  • 12 września 2014 o 1:14 pm
    Permalink

    Ja również czytałam tą książkę i bardzo mi się podobała:) Jak się w nią człowiek zatopi, to nie można się oderwać. Jest jeszcze druga książka tego autora na którą poluję „rozdroża” ponoć równie dobra. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 12 września 2014 o 6:25 pm
    Permalink

    Też czytałam, weszła szybko, lekko i przyjemnie ale coś mi w niej nie pasowało… już nie pamiętam co bo dawno czytałam, może ten dziwny obraz Boga? taki nie 'nasz’?

    Odpowiedz
    • 12 września 2014 o 9:58 pm
      Permalink

      A mi się właśnie wydawało, że jak najbardziej nasz obraz. O Trójcy Świętej jest tam bardzo fajnie wyjaśnione

      Odpowiedz
  • 14 września 2014 o 7:54 pm
    Permalink

    Ja nie czytałam. A kim jest Wafel, jak wygląda?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.