Nowy czas, nowa szansa…

Czwarta adwentowa niedziela już za nami… Cztery świece na wieńcu przed ołtarzem mówią same za siebie – to już ostatnie godziny tegorocznego Adwentu. Jeszcze jutro ostatnie roraty, ostatni dzień Nowenny do Dzieciątka Jezus i już będzie można świętować.


Czas biegnie nieubłaganie. Dlatego warto już dziś postawić sobie pytanie o nasze wywiązanie się z adwentowych postanowień. Pewnie jakieś postanowienia mieliśmy. Co z nich zostało? Na ile udało się je zrealizować, a na ile stały się tylko pobożnymi życzeniami? Warto już dziś postawić sobie te pytania, bo jeśli okaże się, że niewiele udało się przez ten Adwent zrobić, od jutra będzie można znów zacząć od nowa. Jutro wprawdzie kończy się Adwent, ale zaczyna się kolejny okres liturgiczny – Okres Bożego Narodzenia.

A kto powiedział, że na ten czas postanowień sobie robić nie wolno?

Bóg zawsze wierny…

Ewangelia wg św. Łukasza 1,39-45

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».